- Gdy wyobrażamy sobie fabrykę, w której produkuje się leki, wydaje nam się, że jesteśmy w sterylnym środowisku, że pracownicy używają rękawiczek, masek na twarz, siatek na włosy, fartuchów. Tak powinno być. A jak jest w Chinach? Na porządku dziennym jest brak bieżącej wody, mydła i papieru toaletowego w łazience. Pracownicy chodzą boso po hali produkcyjnej, jedzą kanapki w bezpośrednim sąsiedztwie maszyn. Okna z uwagi na skwar są stale otwarte – mówi DGP David Gortler, wieloletni pracownik amerykańskiej Agencji Żywności i Leków.

Jak amerykańska FDA (Agencja Żywności i Leków) podchodzi do faktu, że wiele leków, w tym na nadciśnienie, na zgagę i cukrzycę, okazało się być zanieczyszczonych rakotwórczym związkiem NDMA?

Przez 20 lat byłem pracownikiem departamentu tworzenia leków w FDA. I zadziwia mnie, że agencja bagatelizuje sprawę zanieczyszczeń odkrytych w medykamentach. Agencja uspokaja pacjentów, że w lekach znaleziono jedynie śladowe ilości rakotwórczego związku – nie więcej niż ludzie spożywają w jedzeniu czy w wodzie pitnej. FDA zapomina jednak o fakcie, że przyjmowania NDMA z jedzenia i picia nie można uniknąć, a spożywanie tego związku dodatkowo z leków nie powinno mieć miejsca. Stanowisko FDA niektórzy mogą rozumieć – mam nadzieję, że błędnie - jako przyzwolenie na nieprawidłowości.