Piramida żywieniowa jest za trudna, więc będzie zamieniona na talerz. Wegetarianie dostaną osobny.
Polacy nie rozumieją obrazków. Dlatego trwają narady, żeby przygotować coś, co będzie bardziej zrozumiałe niż stosowana dziś piramida żywienia i co będzie nam pomagać w wyborze odpowiednich produktów. Nad nowym pomysłem pracuje Instytut Żywności i Żywienia. – Chcemy, żeby przekaz był czytelny i prosty. Tak, aby każdy rozumiał na pierwszy rzut oka, co jest zdrowe i jak powinna wyglądać prawidłowa dieta – tłumaczy Grzegorz Juszczyk, szef IŻŻ.
ZALECENIA ŻYWIENIOWE / DGP

Podstawa, nie szczyt

Z obserwacji ekspertów wynika, że czasem dochodzi do pomyłek polegających na tym, że część osób uważa, że jeżeli coś jest na szczycie (oleje i orzechy), to jest najważniejsze. Tymczasem jest na odwrót: najważniejsza jest podstawa piramidy, czyli warzywa i owoce oraz ruch.
Jak zauważa dr Hanna Stolińska, dietetyk kliniczny, prawidłowe żywienie ma kluczowe znaczenie, szczególnie że rośnie problem otyłości. Dotyczy to nie tylko dorosłych, lecz także dzieci, które również mają kłopot z odczytaniem piramidy. One także z reguły czytają ją na odwrót: to, co na górze, uznają za najlepsze, podczas gdy wskazane tam produkty powinno się stosować w najmniejszej ilości.
– Przyglądamy się rozwiązaniom w innych państwach: we Francji są schody do zdrowia, w USA i Kanadzie jest talerz – mówi Juszczyk. I wszystko wskazuje, że wybrana zostanie ta druga koncepcja.
Producenci od lat sygnalizują, że piramida żywieniowa się nie sprawdza, bo jest niezrozumiała dla konsumentów. By ją prawidłowo stosować, należy uwzględnić 10 zasad, które są do niej dołączone. Nie wszyscy jednak o tym pamiętają i potrafią połączyć piramidę z zasadami.
– Dlatego, gdy 12 lat temu uruchamialiśmy inicjatywę „Trzymaj formę” propagującą zdrowy styl życia, w materiałach promocyjnych postanowiliśmy wykorzystać talerz żywieniowy zamiast piramidy. Z naszych obserwacji wynikało, że pokazanie metodą obrazkową proporcji, w jakich należy spożywać codziennie poszczególne produkty, bardziej przemawia do konsumentów – wyjaśnia Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Dodaje, że na odstępstwo w oznakowaniu zgodę musiał wyrazić Instytut Żywności i Żywienia.

Czas na rewolucję

Po latach IŻŻ najwyraźniej dochodzi do wniosku, że czas na głębsze zmiany.
– Zaczniemy od przeglądu zasad towarzyszących piramidzie. Chcemy zweryfikować je z najnowszymi badaniami i publikacjami naukowymi. Może się na przykład okazać, że zalecane trzy posiłki to za mało, i powinno być ich pięć – tłumaczy dr inż. Katarzyna Wolnicka z IŻŻ, ekspert Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej.
Kolejnym etapem ma być zmiana formy prezentacji zasad. – Zdajemy sobie sprawę, że będzie to prawdziwa rewolucja, z którą wiązać się będą ogromne koszty. Piramida występuje nie tylko w podręcznikach szkolnych, ale też w materiałach dydaktycznych – mówi Wolnicka.
Pomóc mają naukowcy. Lada moment będą wyniki międzynarodowego badania robionego według metodologii Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywienia pokazujące nawyki żywieniowe. Jak tłumaczy prof. Katarzyna Stoś, kierownik zakładu żywności i suplementów diety w IŻŻ, dzięki niemu będzie można określić, jak jedzą Polacy, czego jest w ich diecie za dużo, czego za mało, jak często konsumują, czy jest niedożywienie. Dzięki temu będzie można dostosować zalecenia do polskiej specyfiki. Jak tłumaczy prof. Stoś, poprzednio był kładziony duży nacisk na białko, bowiem było jeszcze niedożywienie powojenne. Obecnie problemem jest raczej brak składników, które dają odporność, znajdujących się w owocach i warzywach.
– Sprawdziliśmy osobno, co jedzą kobiety w ciąży, w badaniu też osobno zostali uwzględnieni wegetarianie – mówi prof. Stoś. Dzięki temu można także przygotować i dla tej grupy osobne zalecenia, uwzględniające jej potrzeby dietetyczne. Jak podkreśla ekspertka, wiadomo na pewno, że ciągle – niepotrzebnie – rośnie spożycie cukru prostego, tłuszczu, soli oraz że na pewno nie mamy niedoborów białkowych.
Choć będzie się to wiązało z koniecznością wymiany ulotek u lekarzy, książek, a także podręczników w szkołach, w których pojawia się stara piramida, to eksperci podkreślają, że najwyższy czas na zmiany i wcześniej czy później koszty z tym związane trzeba będzie ponieść. – Poza tym w kierunku talerza idą inne kraje. Przykładem są Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania. Jak widać, piramida stanowi problem nie tylko w Polsce – podkreśla Hanna Stolińska.
Nowe zasady informowania o zasadach żywienia dla producentów żywności nie oznaczają wyższych kosztów. Na opakowaniach nie prezentują oni piramidy żywieniowej. Nie będą też musieli pokazywać talerza.
Ludzie myślą, że jak coś jest na szczycie, np. oleje, to jest najważniejsze