Pediatria, neonatologia, neurologia, hematologia, radioterapia, onkologia i kardiologia – to dziedziny, które mogą liczyć na wsparcie Agencji Badań Medycznych. Wczoraj ogłosiła ona swój pierwszy konkurs. Finansować w nim będzie niekomercyjne badania kliniczne dotyczące technologii lekowych.
Agencja Badań Medycznych (ABM) to nowa instytucja powołana, by wspierać sektor ochrony zdrowia pod względem naukowym. Przede wszystkim ma inwestować w niekomercyjne badania kliniczne, których w Polsce prowadzi się bardzo mało (ok. 1–2 proc. wszystkich). Na pierwszy konkurs przeznaczono 100 mln zł. Wnioski można już składać (tylko elektronicznie, przez stronę ABM), będą one przyjmowane do 29 listopada br.
W ostatnich miesiącach przedstawiciele ABM spotykali się z przedstawicielami instytucji naukowych w Polsce – do których przede wszystkim kierowane jest wsparcie, by pokazać im możliwości, jakie daje współpraca z agencją.
– Trudno powiedzieć, ile może wpłynąć wniosków. Spodziewamy się, że może ich być od 10 do 1000 – mówi Radosław Sierpiński, p.o. prezesa ABM.
Reklama
Dodaje, że różne instytucje są w różnym stopniu przygotowane do prowadzenia badań klinicznych. Są takie, a wśród nich również renomowane uniwersytety, które nigdy tego nie robiły i nie wiedzą, jak przygotować wniosek, a są i takie, które od mają co najmniej kilka gotowych projektów z zanadrzu.
Krzysztof Górski, dyrektor ds. wdrożenia projektów naukowych ABM, przewiduje, że ok. 40–50 projektów jest gotowych do realizacji. – Wiemy z kontaktów z uczelniami, że sporo wniosków będzie związanych z onkologią dziecięcą – mówi.

Reklama
Tłumaczy, że w tego rodzaju badaniach testuje się m.in. zastosowanie leku poza jego wskazaniami rejestracyjnymi, czyli np. działanie leku dla dorosłych podawanego dzieciom czy sprawdzanie skuteczności w neurologii leku onkologicznego.
Na wsparcie ABM mogą liczyć projekty, które rozpoczną się po 1 stycznia 2020 r., będą trwały maksymalnie sześć lat i ich minimalna wartość w tym okresie wyniesie 10 mln zł. Górnej granicy nie ma, jest natomiast możliwość zwiększenia puli środków na ten cel. Jeśli więc będzie dużo dobrych projektów, wszystkie mają szanse na dotację.
Wnioski będą oceniane pod względem formalnym i merytorycznym, będą musiały spełnić takie warunki, jak np. brak innego źródła finansowania, wartość naukowa, innowacyjność, wpływ na poprawę stanu zdrowia obywateli i możliwość zastosowania w systemie. Poza tym będą również kryteria premiujące, m.in. za posiadanie w swojej strukturze wyspecjalizowanej jednostki do prowadzenia badań klinicznych, udział międzynarodowego partnera czy fakt, że testowany lek jest produkowany w Polsce. Projekty oceniane będą przez niezależnych ekspertów – trwa właśnie ich nabór, na razie w bazie jest ok. 30.
Badania finansowane będą w 100 proc., czyli opłacone zostaną wszystkie wykonywane w ich ramach świadczenia, co oznacza, że nie będzie przerzucania się kosztami i odpowiedzialnością. Dziś bowiem często dochodzi do sporów między sponsorem a płatnikiem (NFZ), kto ma za co płacić (chodzi np. o hospitalizacje czy diagnostykę).
ABM zapewnia swoim parterom szerokie wsparcie proceduralne na etapie przygotowania wniosku – również w kontaktach z NFZ i Urzędem Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL). Pierwsza transza środków (250 tys. zł) przeznaczona będzie na przygotowanie badania. Jeśli na tym etapie URPL odmówi rejestracji lub komisja etyczna nie wyda zgody, nie będzie trzeba zwracać pieniędzy. Jeśli badanie nie będzie przynosiło oczekiwanych efektów, będzie można je przeformułować lub zakończyć przed czasem. Choć, jak podkreśla Radosław Sierpiński, negatywny wynik też na swój sposób przyczynia się do rozwoju nauki.
Kolejny konkurs ABM chce ogłosić na początku przyszłego roku. Prawdopodobnie również przeznaczy na to 100 mln zł, ale wspierać w nim zamierza technologie nielekowe, czyli rozwój szeroko pojętej aparatury medycznej.