Eksperci mieli nadzieję, że fala odry, która dotarła do Polski, nastraszy osoby dotąd sprzeciwiające się szczepieniom. Tymczasem w minionym roku nie tylko padł rekord odmów, ale i liczby chorych na odrę. A za chwilę będzie jeszcze gorzej. Jak dowiedział się DGP, od początku tego roku zachorowało już 200 osób. Dla porównania w całym 2018 r. odnotowano 339 przypadków, zaś w 2017 r. – 63. Odra wyraźnie przybiera na sile.

Z danych wyczytać można jedną, drobną pozytywną zmianę – spada tempo wzrostu liczby odmów. Jak wynika z informacji Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, w IV kw. ubiegłego roku, na przyjęcie szczepienia nie zgodziło się 4 tys. osób – to 10 proc. wszystkich, którzy odmówili szczepiania w całym 2018 r. W 2017 r. ich odsetek w ostatnim kwartale wynosił 14 proc. Być może to efekt właśnie pojawienia się odry w Polsce. W kilku regionach zastosowano szczepienia akcyjne, które podano grupom od kilku do nawet kilkuset osób. Przykładem jest historia z fabryki w Kwidzyniu, do której przyjechało dwóch zarażonych odrą pracowników z Ukrainy. W ciągu kilkudziesięciu godzin sanepid dostarczył preparat i zaszczepił 800 osób, tak aby zapobiec epidemii.

– W sumie zdiagnozowano kilkanaście ognisk odry, czyli sytuacji, w których od jednej osoby zaraziła się kolejna. Największe było w podwarszawskim Pruszkowie, gdzie zachorowało ponad 20 osób – mówi wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

– Zauważyliśmy, że rodziny w obawie przed odrą zmieniały zdanie – potwierdza Anna Tymoczko, kierownik oddziału nadzoru epidemiologii z Wojewdzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie. – Co chwilę słychać doniesienia o tym, że brakuje szczepionek na odrę. To dowód, że po preparat sięgają ludzie starsi, ale też, być może, osoby młodsze – dodaje Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego.

Jednak, jak wskazuje szef pomorskiego sanepidu Tomasz Augustyniak, strach przed zarazą nie przyniósł zasadniczego przełomu. – Pacjenci przychodzą na przykład, aby zaszczepić się tylko na odrę, różyczkę i świnkę. Ale już na inne choroby zakaźne nie. Nie nastąpił zatem wzrost świadomości na temat tego, dlaczego warto się szczepić – dodaje. I przekonuje, że sytuacja wymaga nowych rozwiązań prawnych.

Jego zdaniem obowiązkowymi szczepieniami powinien być objęty np. personel medyczny. To bowiem grupa najbardziej narażona na kontakt z patogenem. Tomasz Augustyniak podaje przykład z zeszłego tygodnia: dwójka lekarzy okazała się chora na odrę (po kontakcie z osobami z Ukrainy) i trzeba było w trybie akcyjnym przeprowadzić szczepienia w centrum dializ, w którym pracowali; również w grupie pacjentów. – Przepisy obligujące lekarzy do szczepień powinny zostać wprowadzone w trybie przyspieszonym – twierdzi ekspert. Oficjalny wniosek w tej sprawie trafił już do GIS.

Tymczasem sytuacja epidemiologiczna się pogarsza. Liczba chorych w zachodniej Ukrainie rośnie. Od początku 2018 r. odrą zaraziło się tam niemal 50 tys. osób. A my wciąż nie mamy pomysłu na skuteczną ochronę przed „eksportem” choroby na terytorium naszego kraju. Toczące się od ubiegłego roku prace GIS, resortu zdrowia i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nie przyniosły jak dotąd konkretów. Rozważane było m.in. wprowadzenie amerykańskiego rozwiązania, zgodnie z którym otrzymanie wizy byłoby uzależnione od przedstawienia aktualnego świadectwa szczepień.

– To jednak wymaga wielu zmian prawnych. Dlatego może nie być proste do wprowadzenia – przyznaje prof. Gut.

Zdaniem ekspertów pozytywny efekt przyniosłyby też zmiany w zasadach egzekwowania obowiązku szczepień. Dziś odmawiających ich przyjęcia urzędnicy mogą ukarać grzywną od 100 zł do 5 tys. zł. Co więcej, kara może być powtarzana do momentu, aż rodzic zaszczepi dziecko. Łączna jej kwota nie może jednak przekroczyć 50 tys. zł. Jednak przeciwnicy szczepień coraz skuteczniej sięgają po ochronę prawną i odwołują się do sądów.

– Do szczepień skutecznie zmusi tylko konkretny straszak. Przykładem mogą być oddolne inicjatywy, jak ta zakładająca odmowę przyjęcia dziecka do przedszkola czy żłobka, pod którą teraz zbierane są podpisy – zaznacza Jan Bondar.

Niektórzy podpowiadają też, by w ogóle wprowadzić dobrowolność szczepień, ale w zamian wprowadzić dla nieszczepionych obowiązkowe OC. Pokrywałoby ono koszt odszkodowania wypłacanego tym, którzy zostali przez nich zarażeni. 

Od początku tego roku na Odrę zachorowało już 200 osób