Taka propozycja znalazła się w przygotowanej przez ministerialny zespół reformie kształcenia podyplomowego lekarzy. Realizuje ona zapisy zeszłorocznego porozumienia ministra zdrowia ze strajkującymi rezydentami. To właśnie liderzy tego protestu stanęli na czele zespołu powołanego przez resort, ale znaleźli się w nim również m.in. przedstawiciele lekarskiego samorządu oraz środowiska akademickiego. Efekt ich prac został już przekazany ministrowi, teraz będzie analizowany w resorcie przed skierowaniem go do konsultacji.

Na reformę składa się projekt nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty wraz z aktami wykonawczymi i załącznikami. Jednym z nich jest projekt zmian w rozporządzeniu w sprawie stażu podyplomowego lekarza i lekarza dentysty (trwa 13 miesięcy). I to właśnie w nim znalazła się propozycja, by do programu włączyć warsztaty z kompetencji miękkich, komunikacji lekarz – pacjent i asertywności, realizowane z trenerami personalnymi lub psychologami. Na razie zaplanowano na nie 48 godzin (6 dni).

Komunikacja szwankuje

Młodzi lekarze są zgodni – takich kompetencji im bardzo brakuje. – Umiejętność rozmowy na trudne tematy, np. po śmierci bliskiej osoby, reakcja na agresję – na uczelniach się tego nie uczy, ani na stażu, ani później. Trzeba samemu wypracować sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami, a często zabiera to dużo czasu i popełnia się w międzyczasie wiele błędów. Takie warsztaty są bardzo potrzebne – mówi Marcin Sobotka, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Łukasz Jankowski, prezes warszawskiej izby lekarskiej i wiceprzewodniczący zespołu przygotowującego reformę, dodaje, że wszystko, na co mogli liczyć w tej kwestii lekarze, to fakultatywne kursy organizowane przez Naczelną Radę Lekarską z funduszy unijnych. Tymczasem takie umiejętności są jego zdaniem kluczowe, by zbudować zaufanie pomiędzy lekarzem a pacjentem. – Nie chodzi tylko o to, żeby uczyć się, jak być empatycznym, ale także jak postawić granice pacjentowi, żeby on jednocześnie czuł się bezpieczny i ufał swojemu lekarzowi – mówi.

– Wydaje nam się, że większość nieporozumień pomiędzy pacjentem a lekarzem i pozwów, które trafiają do sądów, to nie są kwestie merytoryczne, tylko pokłosie sytuacji, w których zabrakło empatii, a przede wszystkim informacji dla pacjenta – dodaje.

Potwierdzają to prawnicy, a także rzecznik praw pacjenta, który kilka miesięcy temu podjął w tej kwestii współpracę z lekarskim samorządem.

Zwiększenia lekarskich kompetencji w tym zakresie niecierpliwie wyglądają pacjenci. Ewa Borek, prezeska Fundacji My Pacjenci, uważa, że wzajemne relacje najbardziej cierpią na tym, że lekarze uczą się komunikacji z chorymi w szpitalach. A tam sytuacja nie jest partnerska. – Gdyby uczono tego w placówkach ambulatoryjnych, ta komunikacja wyglądałaby inaczej. Potwierdzają to doświadczenia innych krajów, gdzie medycyna w większym stopniu wyszła ze szpitali i edukacja medyczna również w dużej mierze przeniosła się do ambulatorium. Gdyby i u nas było więcej praktyki ambulatoryjnej, mogłoby to inaczej wyglądać. Jednak młodzi lekarze chcą się kształcić przede wszystkim w klinikach – zauważa.

Potrzeba superwizji

Czego powinni się przede wszystkim nauczyć lekarze? – Najistotniejsze są zdolności komunikacyjne, umiejętność nawiązania dobrego kontaktu, uważnego słuchania i zdolność perswazji, ponieważ często trzeba np. przekonać pełnego obaw pacjenta do danej formy leczenia. Bardzo ważna jest inteligencja emocjonalna, czyli umiejętność wczuwania się w położenie drugiej osoby, uważność na sygnały niewerbalne, rozpoznawanie stanów emocjonalnych – wylicza Katarzyna Sarnicka, psycholog kliniczny i wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów. Jak dodaje, w przypadku lekarza niezwykle ważne jest też radzenie sobie w sytuacjach stresowych, a także asertywność, rozumiana jako umiejętność otwartego komunikowania czasem nie do końca przyjemnych rzeczy, mówienia prawdy pacjentowi – ale w odpowiedni sposób.

Jej zdaniem są specjalizacje lekarskie, które sprzyjają rozwijaniu kompetencji miękkich. – Na przykład psychiatria, na pewno też dziedziny związane z opieką nad dziećmi. Natomiast lekarze mający specjalizacje zabiegowe, takie jak np. chirurgia, mogą być nastawieni bardziej zadaniowo, a mniej na bezpośredni kontakt z pacjentem. Ale oczywiście nie ma reguły, bo wszystko zależy do człowieka – podkreśla.

Czy takich umiejętności można się nauczyć? Zdaniem ekspertki tak. – Oczywiście są osoby mniej lub bardziej predysponowane w tym kierunku, ale na pewno można to wyćwiczyć poprzez treningi interpersonalne, szkolenia prowadzone przez psychologów – przekonuje.

Tu pojawia się pytanie, czy 48-godzinny kurs będzie wystarczający. – Jednorazowe szkolenie na stażu to na pewno za mało, wydaje się, że powinno być co jakiś czas powtarzane. Ale od czegoś trzeba zacząć – mówi Łukasz Jankowski.

– To jest początek. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w praktyce, niech przynajmniej trzy roczniki to sprawdzą. Liczymy, że ten kurs wskaże też kierunki, gdzie szukać w przyszłości wsparcia na własną rękę – dodaje Marcin Sobotka.

Katarzyna Sarnicka również uważa, że takie szkolenia należy cyklicznie powtarzać. I zwraca uwagę, że lekarzom, tak jak np. psychologom, potrzeba superwizji i stałego psychologicznego wsparcia. – Brak takiej pomocy dla personelu medycznego może spowodować szybkie wypalenie zawodowe. Pacjenci czasem skarżą się na trudny kontakt z lekarzem, gruboskórność, a to może być po prostu mechanizm radzenia sobie z trudnymi sytuacjami – podkreśla.

Potwierdza to Marcin Sobotka. – Systemowego wsparcia nie ma teraz w ogóle. Wszystkim się wydaje, że lekarze są niezniszczalni, posiedli wiedzę w każdej dziedzinie i sami oczyszczą głowę z problemów. A tak nie jest. Dlatego lekarze są grupą, która ma duże problemy z uzależnieniami, żyje krócej niż przeciętny Polak – podsumowuje. I wyraża nadzieję, że zaproponowany zapis uda się wprowadzić w życie, szczególnie że nie pociąga za sobą dużych kosztów.