W 2017 r. w RFN odnotowano 929 zachorowań. Niemcy zastanawiają się nad wprowadzeniem obowiązkowych szczepień.
Dane na temat chorób zakaźnych w Niemczech zbiera Instytut Roberta Kocha. Lekarze mają obowiązek zgłaszać tam zachorowania na odrę od 2001 r. To właśnie w latach 2001 i 2002 odnotowano ich najwięcej, bo odpowiednio 6039 i 4656. Dane instytutu za ostatni rok są niższe, ale też odnotowano znaczny wzrost liczby chorych w porównaniu z 2016 r., kiedy odnotowano tylko 326 przypadków.
Do największej liczby zakażeń doszło w 2017 r. w Duisburgu na zachodzie Niemiec oraz w Berlinie. 82 proc. przypadków to osoby, które nie były szczepione przeciwko tej chorobie. 12 proc. przyjęło jedną dawkę wakcyny, a tylko 6 proc. chorych zgodnie z zaleceniami preparat został podany dwukrotnie. Na temat zachorowań na odrę wypowiadał się już niemiecki minister zdrowia Jens Spahn z CDU. Podczas kwietniowego wystąpienia z okazji Europejskiego Tygodnia Szczepień nazwał nieszczepienie dzieci „nieodpowiedzialnym”.
Reklama
Minister Spahn apelował o lepszą współpracę między lekarzami, szkołami, przedszkolami i rodzicami. Podkreślił, że celem jest, aby osiągnąć poziom 95 proc. zaszczepialności, który jest uznawany za gwarancję, że choroba nie będzie się rozprzestrzeniać. W 2016 r. próg ten osiągnięto w przypadku pierwszego szczepienia, które dotyczy dzieci w wieku pomiędzy 11. a 14. miesiącem życia. Natomiast drugiemu szczepieniu, które należy wykonać do końca drugiego roku życia, poddano 93 proc. dzieci.
Minister zdrowia jest zadeklarowanym przeciwnikiem medycyny alternatywnej. W przeszłości wypowiadał się także za wprowadzeniem obowiązkowych szczepień. Choć dyskusja na ten temat powraca co jakiś czas, nad Renem to rodzice decydują, czy chcą szczepić siebie i swoje dzieci. Przeciwko wprowadzeniu obowiązku protestuje mała, ale głośna część niemieckiego społeczeństwa. Przeciwnicy szczepień, po niemiecku zwani Impfgegner, tworzą stowarzyszenia, nieformalne inicjatywy i grupy dyskusyjne w internecie. Do jednej z takich grup na Facebooku należy 17 tys. osób. Dyskutanci wymieniają się informacjami o przypadkach szczepień, które zakończyły się zgonami. Często przedstawia się tam szczepionki jako efekt zmowy firm farmaceutycznych.
Dziennikarze z telewizji publicznej ARD rozmawiali z najtwardszymi anty szczepionkowcami, którzy utrzymują, że odra nie jest chorobą. W programie „Panorama” jeden z liderów ruchu antyszczepionkowego Hans Tolzin przekonywał dziennikarzy, że wirusy nie istnieją, a Andreas Baumeister, popularyzator medycyny alternatywnej, którego wykłady na YouTubie mają po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń, tłumaczył, iż odra u dzieci to efekt przedwczesnego oddania ich do przedszkola.