W pierwszych latach działalności rządowa instytucja badawcza otrzyma mniej środków, niż pierwotnie planowano. Na ostatnim etapie prac resort zdrowia wprowadził poprawkę do powołującego ją projektu, zmniejszając dotacje na lata 2020 i 2021.
Zgodnie z najnowszą wersją projektu o Agencji Badań Medycznych (ABM), w 2020 r. (drugim roku jej działania), dotacja wyniesie 100, a nie 200 mln zł, jak zakładano wcześniej. Natomiast w 2021 r. będzie to 200 mln zł zamiast 225 mln zł. Tym samym limit wydatków na ten cel w tych dwóch latach zmniejszy się odpowiednio z 466 do 366 mln zł i 505 do 480 mln zł. Agencja bowiem będzie finansowana również z innych źródeł, m.in. odpisu z NFZ.
Zmiana jest konsekwencją stanowiska resortu finansów. – MF słusznie zwróciło uwagę na to, że przyrost finasowania agencji powinien być bardziej rozłożony w czasie. My się z tym zgadzamy, bo pewnie liczba zatrudnionych i projektów, które weźmie na siebie agencja, będzie rosła stopniowo. Zatem kwoty na pierwsze lata (2020 i 2021) zostały zmniejszone, ale długofalowy plan zasadniczo się nie zmienił – tłumaczy Radosław Sierpiński, pełnomocnik ministra zdrowia ds. powołania ABM.
Zastrzega przy tym, że środki określone w projekcie to tylko założenia, które będą każdorazowo omawiane z ministrem finansów. – Zapisaliśmy kwoty, na które dziś minister przystaje, ale liczymy się z tym, że mogą być mniejsze albo większe – dodaje.
Reklama
Projekt powołujący nową instytucję badawczą dziś po raz kolejny stanąć ma na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Dwukrotnie już spadał z porządku obrad. – Pierwszy raz wynikało to z potrzeby dopracowania projektu, potem po porostu wypadliśmy z kolejki – wyjaśnia Radosław Sierpiński.
Inne poprawki, które wprowadzano pod koniec prac rządowych, mają głównie charakter legislacyjny, dostosowują także przepisy do wymogów RODO. Więcej kluczowych zmian wprowadzono na wcześniejszych etapach – w wyniku konsultacji społecznych i międzyresortowych. Najważniejszą z nich było objęcie kierownictwa ABM ustawą kominową. Zaproponowane bowiem w pierwotnym projekcie zarobki na poziomie dziesięciokrotności miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia uznano za zbyt wygórowane. Jednak ze strony części ekspertów pojawiły się wątpliwości, czy nie utrudni to przyciąg nięcia fachowców do pracy w agencji. Podziela je Radosław Sierpiński.
– Mamy takie obawy, bo te zaproponowane wcześniej płace, jeśli popatrzymy na rynek badań klinicznych, wiedzy biomedycznej – również z punktu widzenia ekspertów międzynarodowych, o których myśleliśmy – tak naprawdę nie były takie wysokie, raczej były odzwierciedleniem pewnych reguł rynkowych. Teraz, kiedy zdecydowaliśmy się zmniejszyć te kwoty, przystają one raczej do sfery budżetowej. Zatem jest pewien niepokój, tym bardziej że mamy dziś rynek pracownika, a chcieli byśmy zatrudniać najlepszych fachowców. Ale musieliśmy dostosować projekt do uwag zewnętrznych, oczekiwań społecznych i innych resortów, więc taki przybrał finalny kształt. Zobaczymy, jaki będzie efekt. Mamy nadzieje, że zachętą będą też inne warunki związane z pracą w agencji rządowej – mówi Radosław Sierpiński.
Etap legislacyjny
Projekt przed przyjęciem przez Komitet Stały Rady Ministrów