Spóźnione konsultacje społeczne – tak oceniają młodzi lekarze prace zespołu, który miał przygotować systemowe rozwiązania w służbie zdrowia. Nie brali oni udziału w jego pracach, bo nie wierzą, że wypracowane pomysły uda się zrealizować.
Reklama
Zespół do spraw systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania (to pełna jego nazwa – red.) został powołany w czasie tegorocznego strajku głodowego rezydentów. Rekomendacje przygotowane przez zespół już zostały przekazane do Kancelarii Premiera. Znalazły się wśród nich m.in. skrócenie kolejek, wdrażanie kolejnych programów koordynowanej opieki zdrowotnej oraz przenoszenia części zadań lekarzy czy pielęgniarek na inne grupy zawodowe.
W ocenie rezydentów zespół nie wypracował żadnych konkretnych rozwiązań. – Brakuje szczegółów: co trzeba zmienić, w jakich obszarach, w jakim stopniu planuje się zwiększyć nakłady – ocenia Marcin Sobotka z Porozumienia Rezydentów OZZL.
Jego zdaniem zespół miał legitymizować zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia bez należytych konsultacji społecznych. – Nasze środowisko w tym nie uczestniczyło, bo wiedzieliśmy, jak to się skończy. Nie chcemy sprawiać wrażenia, że zatwierdziliśmy to, co resort zaproponował. Zwłaszcza że nie mamy wpływu na to, co będzie się z tymi rekomendacjami dalej działo – podkreśla przedstawiciel rezydentów.
Młodzi lekarze wskazują też, że nie sposób zrealizować propozycji zespołu bez dodatkowych nakładów finansowych. – Nie da się wprowadzić do szpitali nowych zawodów medycznych, nie dając dyrektorowi lecznicy środków na zatrudnienie – wyjaśnia Marcin Sobotka. Chodzi m.in. o osoby, które odciążyłyby lekarzy z wykonywania czysto administracyjnych czynności.
Rezydenci nie wierzą też, że w wyniku uchwalenia ustawy zwiększającej nakłady na ochronę zdrowia do systemu trafi do 2025 r. dodatkowe 547 mld zł. – Naszym zdaniem to wyliczenie oparte jest na nierealnych założeniach, że wzrost gospodarczy będzie powyżej 5 proc. To by oznaczało, że przez kolejne 10 lat będziemy się rozwijać jak Chiny – mówi Marcin Sobotka. Wskazuje, że w pierwszej kolejności środki potrzebne są na zniwelowanie problemów, które narosły przez lata zaniedbań i niedofinansowania. – Zadłużenie szpitali, problemy kadrowe – tylko na to brakuje teraz ok. 100 mld zł. Dodatkowe środki są krokiem w dobrą stronę, ale to za mało – przekonuje przedstawiciel rezydentów.
Zespół zamierza kontynuować prace. Zdecydowano jednak, że kwestie zarobków w służbie zdrowia mają być dyskutowane w działającym w ramach Rady Dialogu Społecznego zespole ds. usług publicznych. Zajmuje się on m.in. propozycjami zmian w ustawie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników wykonujących zawody medyczne. W jego posiedzeniach uczestniczą przedstawiciele rezydentów.
Przewodniczący zespołu Sławomir Broniarz, uważa, że RDS jest właściwym gremium do prowadzenia tego typu dyskusji. – Jaki będzie ich rezultat, to już będzie zależało od premiera Mateusza Morawieckiego – podkreśla.
– Argumenty, jeżeli chodzi o kwestie wynagrodzeń, są różne – od finansowych po brak spójności poglądów dotyczących tego, kogo miałyby te rozwiązania objąć. Kolejne spotkanie planowane jest na 15 stycznia i zobaczymy, jak daleko jesteśmy od sukcesu – dodaje.