Brakuje ciągłości opieki zdrowotnej nad noworodkiem po opuszczeniu szpitala – twierdzi rzecznik praw dziecka i prosi ministra zdrowia o przepisy, które mogłyby rozwiązać problem.
Tydzień temu resort zdrowia prezentował założenia do przepisów dotyczących zapewnienia medycyny szkolnej. Plany te jako pierwszy opisał DGP. Przy okazji zwracaliśmy uwagę, że według badań nawet co dziesiąte dziecko w Polsce pozostaje poza systemem publicznej ochrony zdrowia. Po porodzie nie jest śledzony jego los. Na to samo kilka dni później zwrócił uwagę Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. W wystąpieniu generalnym do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła wskazuje na brak narzędzi prawnych kontrolujących losy dziecka w przypadku niezgłoszenia się przez rodzica (opiekuna prawnego) do placówki medycznej. Nie regulują tego rozporządzenie w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem (będzie obowiązywać jedynie do końca grudnia 2018 r.) ani rozporządzenie w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych.
Reklama

Reklama
Potwierdzają to badania i statystyki NFZ. Spośród 4,6 mln wizyt bilansowych, które powinny się odbyć w populacji dzieci do 18. roku życia, odbyło się zaledwie 1,287 mln, czyli niewiele ponad jedna czwarta (dane za 2012 r.). Według informacji zebranych od rodziców porada patronażowa lekarza POZ w okresie pierwszych dwu tygodni życia odbyła się w przypadku 61 proc. dzieci, a do 33 proc. dzieci nie dotarł lekarz POZ – podają z kolei eksperci z projektu „Rodzice dla Zdrowia” w raporcie z 2014 r. Położna POZ odwiedziła 37 proc. respondentów zgodnie z obowiązującym standardem opieki, czyli odbywając 4–6 wizyt w pierwszych dwu miesiącach życia. Do 8 proc. dzieci położna nie dotarła na wizytę.
RPD zabiega od lat o uszczelnienie systemu monitorowania losów dzieci od momentu narodzin, tak aby nie gubiły się w systemie. Dzięki temu m.in. zobligowano szpitale do przekazywania informacji o porodzie do położnej podstawowej opieki zdrowotnej lub innego podmiotu sprawującego opiekę nad matką w zakresie POZ. Fakt skutecznego przekazania zgłoszenia jest dokumentowany potwierdzeniem jego odbioru, które dołączane jest do wewnętrznej dokumentacji noworodka prowadzonej przez szpital. Jeżeli matka nie potrafi wskazać położnej lub istnieje podejrzenie możliwości wystąpienia problemów opiekuńczo-wychowawczych w rodzinie noworodka, wiadomość kierowana jest też do powiatowego centrum pomocy rodzinie w miejscu pobytu matki i noworodka.
W monitorowaniu losów dziecka pomagać ma również przywrócona niedawno do wszystkich placówek książeczka zdrowia dziecka oraz nadanie jej rangi państwowego dokumentu medycznego. Choć to duży krok w dobrym kierunku, to nie do końca spełniły się pokładane w tej zmianie nadzieje.
– Zagadnieniem budzącym niepokój jest brak narzędzi prawnych do kontrolowania losów dziecka, w przypadku gdy rodzic (opiekun) nie dokona wyboru lekarza lub nie jest zainteresowany otoczeniem dziecka opieką medyczną – uważa Michalak. Problem dotyczy też odbieranej przez rodziców ze szpitala karty szczepień dziecka. Dlatego RPD oczekuje od ministra przeprowadzenia kompleksowej analizy problemu, a także podjęcia niezbędnych działań, w tym legislacyjnych.