Jazda na gapę może sprawić problemy przy staraniu się o kredyt. W ciągu roku kwota zadłużenia wobec kolei zwiększyła się o 6 proc. – do 209 mln zł. Liczba dłużników wzrosła zaś o 6 tys. do 246 tys. – wynika z danych opracowanych dla DGP przez Krajowy Rejestr Długów. W tym czasie dług wobec przewoźników miejskich wzrósł znacznie szybciej, bo aż o 100 mln zł, i zbliżył się do granicy 350 mln zł.
Ile kosztuje jazda na gapę / Dziennik Gazeta Prawna

Polecany produkt: Jak zarobić w wakacje>>>

Reklama
Jak zauważa prezes KRD Adam Łącki, statystycznie na jednego dłużnika na kolei przypadają średnio dwa mandaty za jazdę na gapę. Przewoźnicy sygnalizują jednak, że skala problemu jest większa. Do baz biur informacji gospodarczych trafiają tylko te osoby, których dane udało się ustalić. – W okazywanym przez gapowiczów dokumencie nie ma adresu zamieszkania czy meldunku. Ustalenie danych trwa obecnie ponad dziewięć miesięcy – zauważa Donata Nowakowska z Kolei Mazowieckich.

Reklama
Na korzyść kolei działa większa kontrola niż w przypadku autobusów i tramwajów. „W każdym pociągu podróżuje trzech, czterech kontrolerów. Na każdej stacji patrzą, ilu nowych pasażerów wsiada i do jakiego składu. Do tego jako spółka prowadzimy niezapowiedziane kontrole kontrolerów” – informuje biuro rzecznika PKP IC. Donata Nowakowska dodaje, że w ostatnim czasie KM odnotowały spadek liczby wystawionych wezwań do zapłaty za przejazd bez ważnego biletu. Tłumaczy to m.in. rosnącą świadomością pasażerów.
Ale to niejedyny powód wolniej narastającego zadłużenia. Przewoźnicy przykładają też coraz większą wagę do jego egzekucji. „W zeszłym roku wprowadziliśmy specjalną procedurę. Zgodnie z nią po kilku dniach od wystawienia wezwania do zapłaty wysyłamy do podróżnych informację o możliwości opłacenia obniżonej opłaty dodatkowej. Pasażer ma na to 14 dni. W przeciwnym razie sprawa jest przekazywana do firmy windykacyjnej lub jest obsługiwana przez wewnętrzy wydział windykacji” – zaznacza biuro rzecznika PKP IC.
Przewoźnicy coraz chętniej współpracują z windykatorami, co też poprawia ściągalność długów. – Firma stara się znaleźć polubowne rozwiązanie problemu. Jeśli dłużnik nie współpracuje, sprawę kieruje się na drogę sądową. Na podstawie tytułu wykonawczego może też zostać przekazana do egzekucji komorniczej – tłumaczy Radosław Koński, dyrektor departamentu windykacji Kaczmarski Inkasso. Ostatecznością jest wpis do biura informacji gospodarczej, o czym pasażerowie są informowani. Przy okazji dowiadują się, że może im to utrudnić dostęp do umów abonamentowych, kredytów i pożyczek, co też działa mobilizująco.