NSA oddalił skargę kasacyjną głównego inspektora transportu drogowego. Chodziło o sprawę przedsiębiorcy, który opłacił e-myto przelewem, lecz środki zostały zaksięgowane na koncie operatora już po wjechaniu pojazdu na drogę płatną.
20 sierpnia 2012 r. o godz. 8.23 przedsiębiorca zrobił przelew na rachunek bankowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zasilając swoje konto viaTOLL kwotą 900 zł. Gdy następnego dnia ciężarówka została zatrzymana do kontroli, inspektorzy wskazali, że system zanotował dwa przejazdy bez opłaty – 20 sierpnia o 23.52 i 21 sierpnia o 15.05. Na kierowcę nałożono dwie kary administracyjne za przejazd pojazdem po drodze płatnej bez opłaty, po 3 tys. zł każda.
Choć przelew został wykonany 20 sierpnia rano, na koncie viaTOLL środki zostały zaksięgowane dopiero 21 sierpnia o godz. 17.06. Kierowca odwołał się od tych decyzji, jednak GITD utrzymał je w mocy. Sprawa trafiła do WSA, a ten decyzje uchylił. Stwierdził, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy w momencie przejazdu opłata była wniesiona.
Reklama
Zgodnie z par. 7 pkt 2 rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie wnoszenia opłat elektronicznych i ich rozliczania oraz przekazywania opłat elektronicznych i pieniężnych na rachunek Krajowego Funduszu Drogowego (Dz.U. z 2011 r. nr 91, poz. 524). przez wniesienie opłaty elektronicznej rozumie się wpływ środków na rachunek bankowy. Tyle że chwila wpłaty środków na rachunek GDDKiA nie zawsze jest tożsama z momentem zaksięgowania tej kwoty na koncie indywidualnego użytkownika viaTOLL. WSA podkreślił, że opłata za przejazd drogą płatną jest opłatą o charakterze publicznoprawnym i za termin jej dokonania uważa się dzień przyjęcia polecenia przelewu.
NSA, oddalając skargę kasacyjną GITD, tego poglądu nie podzielił. – Par. 7 pkt 2 rozporządzenia precyzuje, że chodzi o wpływ środków na rachunek bankowy GDDKiA – podkreślała w uzasadnieniu sędzia Magdalena Bosakirska. – Niemniej ta kwestia w ogóle nie została przez organ ustalona. Nie wiadomo, kiedy te środki wpłynęły na rachunek. Strona nie może odpowiadać za to, że firma, która technicznie zajmuje się poborem opłat, działa niesprawnie. Dowodem, że działa niesprawnie, są wydruki z systemu viaTOLL przeznaczone dla strony i będące dla niej informacją, czy ma na koncie środki i czy może jechać – tłumaczyła sędzia, wskazując na sprzeczne wydruki. Z jednego wynikało, że w chwili przejazdu na koncie użytkownika było ponad 800 zł, a z drugiego, że środków nie było.
Jak mówi Iwona Szwed z biura prawnego Arena 561, pełnomocnik kierowcy, wyrok NSA potwierdza, że precyzyjna granica, z jaką można było oddzielić uiszczenie opłaty od nieuiszczenia opłaty, istniała.
– Żadna z 2 tys. spraw dotyczących kar związanych z systemem viaTOLL, które prowadziliśmy, nie zakończyła się sankcją. Ubolewać można nad tym, że wadliwe skoordynowanie legislacji z systemem poboru opłat i zasadami kontroli rzutowało na obraz branży transportowej jako manipulantów próbujących obejść obowiązek uiszczenia opłaty – dodaje prawniczka.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 23 marca 2016 r., sygn. akt II GSK 1925/14.