Reklama
Kierowcy ze zniecierpliwieniem czekają na dwa ważne obiekty drogowe. Pierwszy z nich to tunel trasy ekspresowej S2 na warszawskim Ursynowie, którego budowa pochłonie 1,2 mld zł. To jedyny brakujący element południowej obwodnicy stolicy. Bez niego utrudniony przejazd mają nie tylko mieszkańcy, ale też wszyscy przejeżdżający przez miasto tranzytem. Tunel miał być skończony w sierpniu 2020 r. Do opóźnienia najpierw przyczyniły się kłopoty z wydaniem pozwolenia na budowę, a potem m.in. pandemia COVID-19. 1 lipca 2021 r. szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Tomasz Żuchowski przekonywał, że obiekt jest już praktycznie gotowy i są szanse, że po uzyskaniu pozwoleń kierowcy pojadą nim we wrześniu. Odbiory mocno jednak przeciągają się. W czasie kolejnych testów systemów bezpieczeństwa wychodzą niedoróbki. Zastrzeżenie do systemu wentylacji zgłaszali strażacy. To od nich zależy, kiedy tunel zostanie zgłoszony do ostatniego etapu odbiorów – kontroli wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego. W GDDKiA dowiadujemy się, że strażacy codziennie uczestniczą w czynnościach kontrolnych związanych z weryfikacją dokumentacji i systemów w tunelu.
Drogowcy nie chcą teraz podawać dokładnego terminu oddania ekspresówki. Dość ogólnie zakładają, że stanie się to „jeszcze jesienią”, czyli najpóźniej do 21 grudnia. Przy przeciągających się kłopotach z instalacjami także ten termin może nie zostać dotrzymany.
Według GDDKiA na postęp prac związanych z finalizowaniem inwestycji wpływ miała także restrukturyzacja głównego wykonawcy, włoskiej firmy Astaldi. Przypomnijmy, firma w 2018 r. znalazła się na krawędzi bankructwa, do czego doprowadziły głównie kłopoty w Wenezueli, gdzie nie udało się wyegzekwować za roboty 400 mln euro. Astaldi porzuciła wówczas w Polsce dwa ryzykowne – według niej – kontrakty kolejowe – na trasie z Warszawy do Lublina i z Wrocławia do Poznania. Astaldi udało się w końcu uratować dzięki wsparciu włoskiego rządu i połączeniu z inną, znacznie większą firmą – Salini. Po mariażu koncern przyjął nową nazwę WeBuild, a proces restrukturyzacji skończył się w tym roku. – Te przekształcenia spowolniły mobilizację wykonawcy – mówi Szymon Piechowiak z GDDKiA.
Dawna firma Astaldi ma też poślizg z budową dwukilometrowego tunelu zakopianki na trasie S7. Inwestycja miała być gotowa w grudniu 2020 r. Najpierw opóźnienia powodowane były przez problemy geologiczne, a potem przez dużą liczbę zachorowań na COVID-19 wśród załogi. Na początku tego roku minister infrastruktury Andrzej Adamczyk liczył, że tunelem kierowcy pojadą na najbliższą imprezę sylwestrową do Zakopanego. To nierealne. Aktualny termin zakończenia prac to luty 2022 r., ale GDDKiA ocenia, że jest kolejne opóźnienie sięgające 2–3 miesięcy. – Uwzględniając pozostałe do wykonania prace i czasochłonność procedur odbiorowych, robimy wszystko, aby tunel został otwarty w wakacje 2022 r. – mówi Monika Skrzydlewska z GDDKiA w Krakowie.
Włosi unikają już przetargów infrastrukturalnych w Polsce. Astaldi, które w 2009 r. zaczynało od budowy metra w Warszawie, w 2016 r. wskoczyło na 3. miejsce pod względem portfela zamówień GDDKiA. Znaczącym graczem była także firma Salini, która teraz stanowi główny trzon koncernu WeBuild. GDDKiA przyznaje, że miała z nią wiele sporów. W kilku przypadkach drogowcy z powodu opóźnień wyrzucili Salini z placu robót. Do ostatniego zerwania kontraktu – na budowę odcinka S7 na północ od Krakowa, doszło w grudniu 2020 r. Jak słyszymy nieoficjalnie od przedstawicieli firmy, to zraziło Włochów do polskiego rynku. Jedyne postępowanie, w którym obecnie uczestniczy WeBuild, dotyczy budowy spalarni odpadów w Bełchatowie. ©℗
GDDKiA: Robimy wszystko, aby tunel na zakopiance został otwarty w wakacje 2022 r.