Decyzję w sprawie odcinka C podejmie nadzór budowlany, który we wtorek wieczorem odebrał cztery wiadukty w poprzek A2. Ale praca na odcinku trwa – wzdłuż jezdni montowane są bariery i ustawiane znaki.

Jezdnia rzutem na taśmę

Ponad 20 proc. brakującej warstwy ścieralnej wykonawca Bogl a Krysl ułożył w ciągu doby – to rekord. Całą szerokością jezdni od strony Warszawy jechał sprowadzony z Niemiec rozściełacz o rozpiętości 11 m (tzw. Gruba Berta), a od strony Łodzi – dwie klasyczne maszyny. Obie ekipy spotkały się we wtorek o godz. 5 nad ranem.

– Zmęczenie miesza się z satysfakcją. Nie wiem, czy będzie szampan. Na razie nie mamy czasu o tym myśleć – mówi dyrektor projektu Grzegorz Piątkowski z Bogl a Krysl.

Na razie na 20-kilometrowym odcinku C maksymalna prędkość będzie wynosić 100 km/h. Jednak nawet mimo ograniczenia autostrada znacznie skróci podróż.

Jeszcze niedawno pokonanie 134 km z ul. Dźwigowej w Warszawie na Zgierską w Łodzi zajmowało 2 godz. 10 minut. Według wyliczeń NaviExpert A2 skróci dystans o 20 km, ale pozwoli zaoszczędzić ponad godzinę. Dzięki A2 do Poznania dojedziemy ze stolicy w 2 godz. 30 minut, czyli w czasie krótszym o półtorej godziny. Przejazd z Warszawy na lotnisko Schoenefeld w Berlinie zajmie prawie półtorej godziny mniej: 4 godz. i 28 minut.

– Tych 91 km autostrady A2 powstało w ciągu 20 miesięcy łącznie z dwiema zimami, mimo zejścia z budowy COVEC i bankructwa DSS – mówi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia SISKOM. – Rząd rzucił na szalę ambicje polityczne, a presja na wykonawcę była nieprawdopodobna – dodaje.

Sukces i bankructwo

– To sukces, ale budowa A2 nie może być uznana za wzorcową – studzi nastroje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”. – Spadkiem po tej inwestycji będzie brak wypłaconej przez bank chiński gwarancji, sądowy bój GDDKiA z COVEC o odszkodowanie, upadłość DSS i protesty podwykonawców, którzy nie dostali zapłaty – podkreśla.

Łączny koszt trasy A2 z Łodzi do Warszawy to 3,6 mld zł. Z odcinka 7-km E do Pruszkowa kierowcy zaczęli korzystać 23 maja, z 17-km D do Grodziska – 27 maja. Od niedzieli można także jeździć z Łodzi do Nieborowa (na te 37 km składają się odcinek A i fragment B).

To kolejne otwarcie z cyklu trwającego przed Euro 2012. W poniedziałek GDDKiA dopuściła ruch na 35 km trasy S5 z Poznania do Gniezna, która kosztowała 1,4 mld zł (od niedzieli czynna jest też południowa część obwodnicy Poznania). Od piątku kierowcy mogą korzystać z 28 km nowej autostrady A1 na Śląsku (za 1,8 mld zł) – z lotniska w Pyrzowicach do Zabrza.

Poślizg towarzyszy budowie A1 z Torunia do Łodzi, której dwie trzecie miały być gotowe do końca kwietnia. Nie udało się m.in. z powodu powodzi w 2010 r., ale też problemów wykonawców (zejścia z budowy SRB i upadłości Poldimu). Według GDDKiA kolejne odcinki A1 będą dopuszczane do ruchu od lipca do października, ale te terminy są mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę poniedziałkowy wniosek o upadłość PBG, które odpowiada za odcinek Brzezie – Kowal. Niewiadomą jest też data otwarcia A1 ze Świerklan do Gorzyczek, na której nadzór budowlany wstrzymał prace na moście przy granicy z Czechami na wniosek skonfliktowanej z GDDKiA Alpine Bau. Odcinki A4 z Tarnowa do granicy z Ukrainą miały być otwierane od listopada 2011 r. do kwietnia tego roku. Nie udało się. Także tu daje się we znaki plaga bankructw (odcinek upadłego Poldimu przejął w tym roku Heilit + Woerner). Na otwarcie wszystkich odcinków w tym roku nie ma już szans.

Z A1 i A4 GDDKiA nie zdążyła na Euro 2012