Nie ma szans, aby Polska wykorzystała całą pulę unijnych pieniędzy przeznaczoną na modernizację kolei – wynika z zakończonego właśnie audytu projektów kolejowych, którego przygotowanie niezależnym ekspertom zleciła Komisja Europejska.
Na jego podstawie Bruksela może podjąć decyzję o przesunięciu 1,2 mld euro z projektów kolejowych na inwestycje drogowe, o co zabiega polski rząd.
Eksperci wytypowali 63 projekty, które mają jakąkolwiek szansę powodzenia. To, czy Unia pomoże je sfinansować, zależy od tego, czy kolej dopełni niezbędnych formalności. Jeżeli tego nie zrobi, koło nosa może przejść nam nawet 1,8 mld zł. Jeżeli się spręży, przepaść może „jedynie” 400 mln euro.
Ten optymistyczny wariant zakłada jednak, że KE musiałaby się zgodzić na podniesienie maksymalnego poziomu dofinansowania z obecnych 50 do 85 proc. A na to się nie zanosi. Dlatego najbardziej prawdopodobny jest scenariusz neutralny, w którym tracimy 1,2 mld euro.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie zostawia na kolejarzach suchej nitki. – Raport przygotowany na zlecenie KE mówi dokładnie to samo, co resort powtarza od kilku miesięcy. Nawet jeśli sprawy nabiorą rozpędu, to kolej i tak nie będzie w stanie wydać wszystkich pieniędzy – wieszczy wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło.
Z drugiej strony należy uczciwie przyznać, że w ostatnich miesiącach nastąpiło wyraźne przyspieszenie w wydatkowaniu unijnych środków na kolej. Jeszcze na początku marca MRR informowało, że od 2007 r. Komisja Europejska wypłaciła zaledwie 1 proc. z puli 20 mld zł przeznaczonej na modernizację linii kolejowych i taboru. Obecnie jest to w okolicach 3 proc. Mieć do wydania 20 mld zł, a wydać jedynie 60 mln – to się dopiero nazywa oszczędność.