E-myto: Nawet 6 tys. zł za przejechanie 150-metrowego odcinka zapłaci kierowca, który nie doładował konta.
Ponad 12 mln zł w pięć miesięcy zarobił Krajowy Fundusz Drogowy na samych karach nałożonych na kierowców w ramach e-myta. Ale zmienia system, bo wyjątkowo rygorystyczne przepisy znalazły się pod ostrzałem przewoźników.
Kary nakładane są przez Inspekcję Transportu Drogowego na kierowców, którzy przejeżdżając pod bramownicami naliczającymi opłaty, nie mają już środków na koncie. Wszystkich regularnie wyłapują inspektorzy transportu drogowego. Pomaga im w tym operator systemu, firma Kapsch. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że dziennie operator otrzymuje ok. 20 tys. alertów z bramownic – mogą np. dotyczyć braku uiszczonej przez kierowcę opłaty czy innej niż zgłoszona przy rejestracji w systemie klasy ekologicznej pojazdu (a im wyższa, tym niższa stawka e-myta).