Po potwierdzeniu przez sąd postępowania układowego firmie Astaldi nie grozi już upadłość, o której mówiło się, gdy dwa lata temu wpadła w kłopoty po inwestycjach w Wenezueli. Plan ratowania spółki zakłada jej dokapitalizowanie i spłatę długów. Pieniądze będą pochodzić nie tylko od konsorcjum banków z Półwyspu Apenińskiego, ale też od nowej włoskiej grupy budowlanej We Build, która za przejęcie większości udziałów Astaldi zapłaci 225 mln euro. We Build to też nowa nazwa innej włoskiej firmy budowlanej – Salini Impregilo. Wspólnie mają utworzyć koncern, który znajdzie się w dziesiątce największych firm budowlanych na świecie. W portfelu zamówień ma on kontrakty o łącznej wartości 44 mld euro. Grupa ma wsparcie włoskiego rządu, który zapowiedział pomoc finansową.

Światełko w tunelach

Kłopoty finansowe Astaldi miały przełożenie na działalność tej firmy w Polsce. Jesienią 2018 r. firma porzuciła przebudowę dwóch odcinków ważnych magistral kolejowych – z Warszawy do Lublina i z Poznania do Wrocławia. Pod znakiem zapytania stanęły inwestycje drogowe realizowane przez Astaldi. Chodzi o budowę dwóch skomplikowanych tuneli – na południowej obwodnicy Warszawy w dzielnicy Ursynów, czyli na trasie ekspresowej S2 i na zakopiance w miejscowości Naprawa (trasa S7). Oba podziemne przejazdy będą miały ponad dwa kilometry długości. Astaldi nie zeszło z tych inwestycji, ale wiadomo, że nie zostaną one skończone w terminie. Bardzo długo nie dochodziło jednak do zawarcia aneksu z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie nowego terminu zakończenia prac. Jak się dowiadujemy, w Astaldi po potwierdzeniu przez sąd planu ratunkowego dla firmy teraz będzie można wreszcie podpisać aneksy.

Proces restrukturyzacji i wejścia do grupy We Build potrwa rok

Według Aleksandry Kralkowskiej, szefowej oddziału Astaldi w Polsce, w przypadku południowej obwodnicy Warszawy zawarcie porozumienia z GDDKiA w sprawie nowej daty ukończenia inwestycji będzie możliwe jeszcze w tym tygodniu. Obie strony nie chcą zdradzać szczegółów, ale według wcześniejszych wypowiedzi budowa zamiast w sierpniu tego roku powinna finiszować wiosną 2021 r. Włoska firma twierdzi, że nie jest winna temu opóźnieniu, a przyczynić się do niego miało głównie późniejsze przekazanie gruntu i poślizg z wydaniem zezwolenia na realizację inwestycji przez wojewodę. To jednak oznacza, że na wygodną trasę szybkiego ruchu omijającą od południa Warszawę poczekamy jeszcze kilka kwartałów. GDDKiA zapowiada jedynie, że przed końcem roku powinny być udostępnione kierowcom pozostałe kończone odcinki południowej obwodnicy – od ul. Przyczółkowej w Wilanowie z mostem na Wiśle i dalej przez Wawer do nowej ekspresowej wylotówki w stronę Lublina.

Duże opóźnienie ma też budowany przez Astaldi tunel na zakopiance przed Rabką. Zgodnie z pierwotną umową powinien być skończony pod koniec tego roku. Teraz mówi się o rocznym poślizgu. Miały się do niego przyczynić trudne warunki geologiczne i konieczność zmiany technologii robót na niektórych odcinkach. Obie nitki tunelu drążonego pod górą Luboń Mały zostały już przebite, ale trzeba jeszcze m.in. zbudować jezdnie i wykonać czasochłonne prace wykończeniowe. Według Aleksandry Kralkowskiej trwają rozmowy na temat ustalenia ostatecznego terminu końca inwestycji.

Start w przetargach

Kłopoty z tunelem na zakopiance zbiegają się z problemami przy budowie sąsiedniego, 8-km odcinka tej trasy od miejscowości Lubień do Naprawy. Pod koniec zeszłego tygodnia GDDKiA wyrzuciła z placu robót firmę IDS-BUD. Powodem był brak przekazywania płatności dla podwykonawców. GDDKiA uznała, że nie ma szans na dotrzymanie terminu zakończenia robót, który przypada w październiku. – Pod koniec wakacji ogłosimy przetarg na dokończenie robót na tym odcinku. Wszystko będzie musiało zostać wykonane do jesieni przyszłego roku – mówi Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA.

Astaldi zapowiada, że niebawem znowu wystartuje w przetargach w Polsce. – Przygotowaliśmy plan inwestycji, o które chcemy się starać. Czekamy na zgodę centrali w Rzymie na start w przetargach. Chodzi przede wszystkim o kontrakty drogowe – mówi Aleksandra Kralkowska. Na razie firma najpewniej będzie jeszcze występować pod dawną marką. Według przewidywań proces restrukturyzacji i wejścia do grupy We Build potrwa jeszcze około roku.