O pilną i natychmiastową inicjatywę legislacyjną, która umożliwi pracodawcom oferującym usługi transportu zbiorowego przeprowadzanie prewencyjnych, przesiewowych badań kontrolnych – apelowała w piątek Dorota Kacprzyk, prezes Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej.

Podczas piątkowej konferencji prasowej prezes Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej wskazywała na problem braku możliwości przeprowadzania przez pracodawców oferujących usługi transportu zbiorowego prewencyjnych, przesiewowych badań kontrolnych u swoich pracowników.

Podkreśliła przy tym, że – po ostatnich wydarzeniach w Warszawie - izba dostrzega przejawy upolitycznienia tematu. "A chciałabym podkreślić stanowczo, że temat polityczny nie jest" – powiedziała.

"Obwinianie naszych członków czyli spółek komunalnych przedsiębiorstw komunikacji miejskiej o zaniechania w obliczu braku podstaw prawnych i narzędzi jakie powinni mieć do dyspozycji – jest krzywdzące" – podkreśliła i wskazała, że izba alarmuje o tym problemie od ośmiu lat, kiedy to pijany motorniczy śmiertelnie potrącił dwie osoby w Łodzi.

Reklama

Wyjaśniła, że izba - która jest największą organizacją zrzędzącą operatorów i organizatorów komunikacji miejskiej w Polsce - od 2012 roku apelowała do wielu ministerstw o umożliwienie wykonywania pracodawcom prewencyjnych badań na obecność alkoholu i substancji psychoaktywnych w organizmie przed dopuszczeniem ich do pracy. Jak wyliczyła, izba zwracała się w tej sprawie do ministra infrastruktury, ministra zdrowia, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, ministra cyfryzacji oraz premiera.

"Niestety od ponad roku nie otrzymaliśmy żadnej konkretnej odpowiedzi, byliśmy odsyłani z ministerstwa do ministerstwa" – zaznaczyła prezes IGKM. "Minister infrastruktury nie odpowiedział nam w ogóle, aż w końcu 14 sierpnia zeszłego roku otrzymaliśmy odpowiedź z ministerstwa zdrowia, że ministerstwo nie planuje zajęcia się procesem legislacyjnym" – dodała. Wskazała, że po ostatnim wypadku autobusu w Warszawie, zapewnienie pracodawcom prawa prewencyjnego badania pracownika, widać, że jest ono kluczowe dla zdrowia i bezpieczeństwa życia publicznego.

Reklama

Wyjaśniła, że od lat problem stanowi art. 17 ustawy z 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, który pozwala na przeprowadzanie takiego badania, ale jeśli pracodawca nabierze uzasadnionych podejrzeń wobec pracownika, a dodatkowo badanie takie przeprowadzić może organ do tego uprawniony, czyli de facto policja.

"Nie może być tak, że pracodawca bez narzędzi jest zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa i do kontroli pracowników" – mówiła. Wskazała jednocześnie, że sytuacja dodatkowo skomplikowała się w ubiegłym roku po oświadczeniu UODO, które w swym stanowisku stwierdziło, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie dopuszcza do prewencyjnych badań przez pracodawcę swoich pracowników.

"Problem dotyczy całej Polski, a nasi członkowie, działając nawet na granicy prawa, mimo wszystko próbują się jakoś ze związkami zawodowymi porozumieć – pobierają oświadczenia od swoich pracowników, próbują wpisywać to w regulamin pracy, czy też tworzyć misję i politykę firmy – natomiast wszystko to są półśrodki" - oceniła.

"Chciałabym, żeby nasz apel wybrzmiał jednoznacznie, że oczekujemy pilnej, natychmiastowej inicjatywy legislacyjnej, która da możliwość pracodawcom przeprowadzania badań przesiewowych" – apelowała. Podkreśliła, że chodzi o badania przesiewowe, prewencyjne, bez konieczności uzyskiwania zgody pracownika i bez konieczności uzasadnienia potrzeb przeprowadzania badania.

We wtorek na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach kierowca autobusu linii 181, będąc według prokuratury "po użyciu narkotyków", uderzył w cztery zaparkowane pojazdy i latarnię. Jedna osoba, pasażerka autobusu, została przewieziona do szpitala z ogólnymi obrażeniami.

Z kolei pod koniec czerwca będący pod wpływem amfetaminy kierowca autobusu miejskiego linii 186 spowodował wypadek na moście Grota-Roweckiego. W wyniku zdarzenia autobus spadł z mostu, zginęła jedna osoba, zaś cztery zostały ciężko ranne.

Sprawcy obu wypadków byli pracownikami firmy Arriva. Rzeczniczka spółki Joanna Parzniewska zapewniła w środę, że żaden z kierowców firmy nie wyjedzie bez badań na obecność narkotyków, a jeżeli odmówi, to zostanie odsunięty od obowiązków.