Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich zwraca uwagę, że w okresie pandemii koronawirusa część światowych metropolii właśnie stawia na rowery. Berlin poszerza pasy dla takiego ruchu, a Paryż wydłużył darmowy czas korzystania z miejskich jednośladów do godziny. ZDM zaznacza, że 90 proc. wypożyczeń odbywało się przez aplikację w telefonie, czyli bez konieczności dotykania klawiatury na terminalu. Podkreśla też, że operator regularnie dezynfekował pojazdy.
Dla miejskich aktywistów zakaz korzystania z rowerów publicznych jest niezrozumiały, gdy jednocześnie dopuszcza się wypożyczanie hulajnóg, skuterów czy samochodów. – Znacznie większe jest ryzyko zarażenia się we współdzielonym aucie – napisał na Twitterze Jan Mencwel, szef stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Mimo odgórnego zawieszenia działalności operatorzy systemów rowerowych stosunkowo najmniej powinni odczuć negatywne skutki epidemii. Działają na zlecenie miast, a ich wynagrodzenie jest często niezależne od liczby wypożyczeń. Problemy mogą być tam, gdzie firmy były uzależnione od wpłat za przejażdżki. Tak było np. w Krakowie. Tyle że działająca tam firma BikeU z powodu spadających dochodów rozwiązała umowę z miastem już pod koniec zeszłego roku i teraz cieszy się, że nie musi ponosić znacznie większych strat w czasie koronowirusa.