statystyki

Remont torów tuż po remoncie

autor: Krzysztof Śmietana15.10.2019, 08:33; Aktualizacja: 15.10.2019, 08:37
W ramach tzw. Krajowego Programu Kolejowego na lata 2016–2023 spółka PKP PLK ma łącznie do wydania 75 mld zł na modernizację torów.

W ramach tzw. Krajowego Programu Kolejowego na lata 2016–2023 spółka PKP PLK ma łącznie do wydania 75 mld zł na modernizację torów.źródło: ShutterStock

Do licznych opóźnień w renowacji linii kolejowych dochodzi nowy problem. Po zakończeniu prac niektóre trasy trzeba jeszcze poprawiać.

T ylko pół roku podróżni cieszyli się odnowioną linią kolejową z Wrocławia przez Oleśnicę do Krotoszyna w woj. wielkopolskim. Po półtorarocznym remoncie 25 marca udało się przywrócić ruch pociągów na 40-kilometrowym odcinku bliżej granicy z Wielkopolską. Prace miały wówczas kilka miesięcy opóźnienia. Niestety na początku października spory odcinek linii znowu trzeba było zamknąć. W efekcie pasażerowie muszą się przesiadać z pociągu do autobusu. Podróż z Wrocławia do Krotoszyna zamiast 1 godz. 45 minut trwa o ok. pół godziny dłużej. Okazało się, że odnowiony za 155 mln zł odcinek wymaga poprawek.

Według spółki PKP Polskie Linie Kolejowe podczas prac wystąpiły ulewne deszcze, co wpłynęło niekorzystnie na stabilność nasypów. Co prawda w marcu, tuż przed otwarciem trasy, udało się je zabezpieczyć, ale to nie wystarczyło. Latem na niektórych odcinkach pociągi zaczęły zwalniać. Teraz wykonawca – firma Torpol – musi ostatecznie naprawić tory. – Wykonawca musi wzmocnić podtorze i nasypy. Linia została zamknięta od 1 do 31 października. Po usunięciu usterek będzie końcowy odbiór. Po nim rozpocznie się 72-miesięczna gwarancja – informuje Mirosław Siemieniec, rzecznik spółki PKP PLK. Dodaje, że 1 listopada pociągi powinny wrócić na trasę z Wrocławia do Krotoszyna.

O wiele dłużej potrwa poprawianie magistrali z Warszawy do Gdańska. Trasa była modernizowana z mozołem w latach 2006–2014, a prace kosztowały aż 10 mld zł. Jeszcze w 2015 r. najszybszy skład pokonywał tę trasę w 2 godz. 37 minut. Potem stopniowo go wydłużano. Okazało się bowiem, że między Malborkiem i Prabutami zaczęły osiadać nasypy. Prace naprawcze ostatecznie zaczęły się w listopadzie zeszłego roku. Przedstawiciele spółki PKP PLK zapowiadali wtedy, że naprawa skończy się po pół roku, w czerwcu 2019 r. Niestety roboty wciąż trwają i w efekcie czas przejazdu większości pociągów pendolino z Warszawy Centralnej do Gdańska Głównego wynosi ponad 3 godz.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • Arkadiusz Langier(2019-10-17 00:45) Zgłoś naruszenie 124

    Z Krotoszyna do Wrocławia i tak nikt nie jeździ, bo Krotoszyn leży w województwie wielkopolskim i ludzie jeżdżą do Poznania a nie Wrocławia. Więc żadna strata. We Wrocławiu zresztą nie ma pracy bo miasto bankrutuje, więc po co tam jeździć? Zamiast pakować pieniądze w modernizowanie linii kolejowych po borach i krzakach lepiej niech wyremontują linię z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego (jedna z najpiękniejszych tras kolejowych w Polsce!), która w każdym cywilizowanym kraju byłaby hitem turystycznym.

    Odpowiedz
  • Gość(2019-10-15 16:53) Zgłoś naruszenie 210

    Torpol to partacze ale pewnie z układami więc.,..

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie