statystyki

Bąk: Do tańca i do… a nie, jednak nie [OPINIA]

autor: Łukasz Bąk06.09.2019, 07:33; Aktualizacja: 06.09.2019, 09:29
Łukasz Bąk

Łukasz Bąkźródło: DGP

Właśnie przeczytałem, że prawie 40 proc. sprzedawanych w Europie nowych samochodów to SUV-y bądź crossovery. Ludzie wchodzą do salonu i mówią: „Chcielibyśmy kupić coś miejskiego, tylko żeby było na szczudłach”. Albo: „Zawsze marzyłem o sportowym coupé, tylko poprosiłbym takie podwyższone, o właściwościach terenowych”. Ewentualnie: „Poszukuję rodzinnego kombi, byleby na wyposażeniu miało drabinkę, po której będę mógł wchodzić za kierownicę. I niech ta drabinka ma o jeden szczebel więcej niż ta w SUV-ie mojego sąsiada”.

Przepraszam, że tak wprost zapytam, ale czy powariowaliście? Przecież to tak, jakby każdy chciał mieszkać w lofcie. „Bardzo interesuje mnie ta 15-metrowa suterena, ale czy występuje w wersji z sufitem na wysokości 3,5 m?”. Przykro mi bardzo, ale od tego nie zrobi się w niej widniej. Nie będziecie też mieli więcej miejsca na stół, kanapę czy szafki. Co najwyżej na ścianie będziecie mogli powiesić sobie gobelin, za to malowanie pomieszczenia okaże się prawdziwą udręką. I identycznie sytuacja przedstawia się z SUV-ami i crossoverami.

Wbrew temu, co twierdzą producenci, wcale nie mają one więcej miejsca we wnętrzu w porównaniu z ich „normalnymi” odpowiednikami, za to są cięższe, wolniejsze i więcej palą. Gorzej pokonują zakręty, zdarza się, że słabiej hamują, a rzeczywiste właściwości terenowe większości modeli sprowadzają się do tego, że potrafią pokonać krzywo zamontowaną studzienkę kanalizacyjną i krawężnik przed szkołą waszych dzieci. I za to wszystko dostajecie rachunek o 10–20 proc. wyższy niż w przypadku tradycyjnego sedana, kombi czy hatchbacka. Tymczasem Peugeot przed chwilą wprowadził na rynek tradycyjnego sedana 508, który jest tylko ciutkę droższy niż podobnie wyposażony 5008 z identycznym silnikiem.

Zacznijmy od tego, że nowy 508 to wóz, który człowiek kupuje oczami. Jedziecie sobie spokojnie, mijacie salon Peugeota i kątem oka dostrzegacie stojące przed nim obłędnej urody auto. Zawracacie, parkujecie niemal w drzwiach, wpadacie do środka, łapiecie wypachnionego guerlainem sprzedawcę za poły marynarki i, pokazując mu palcem 508, mówicie zdecydowanym głosem: „Chcę! Tylko szybko!”. Trzy minuty później składacie podpis na umowie przedwstępnej i wpłacacie zaliczkę. Właśnie tak piękny jest 508. W gąszczu passatów, mondeo, insigni wygląda jak samiec pawia przechadzający się po kurzej fermie. Milknie gdakanie, wszyscy rozdziawiają dzioby i nie mogą oderwać od niego oczu.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • re(2019-09-06 08:45) Zgłoś naruszenie 10

    Czyli w 508 nic nowego, wszystkie wady starego modelu zostały. Limuzyna żeby podskakiwała? To dyskwalifikacja na wstępie!

    Odpowiedz
  • Tomm(2019-09-06 14:38) Zgłoś naruszenie 00

    Poprzednie 508 było rewolucją dla Peugota, nowe tylko wygląda i ma źle dobraną palete silnikową bo 225KM sprawiają dychwiczne wrażenie może dlatego że pochodzą z silnika 1,6

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie