Zablokowanie przez KE fuzji gigantów oznacza, że także w Polsce można liczyć na większą konkurencję w przetargach.
Kolejowy biznes Siemensa to ok. 10 proc. przychodów całej firmy / DGP
Groźbą znacznego zmniejszenia się konkurencji Bruksela argumentowała brak zgody na połączenie obu gigantów. Komisja Europejska bała się zmonopolizowania dwóch części rynku kolejowego – produkcji pociągów dużych prędkości oraz urządzeń sterowania ruchem. Tymczasem sama fuzja miała na celu stworzenie europejskiego gracza, który byłby w stanie poradzić sobie z rosnącą konkurencją ze strony firm z Azji, zwłaszcza z Chin. Do Europy coraz mocniej zaczyna wchodzić m.in. chińska firma CRRC, która stała się największym producentem taboru na świecie.
Reklama
Jak decyzja Komisji Europejskiej wpłynie na rynek polski, a także tutejsze oddziały firm? Marcin Górecki, rzecznik Siemensa w Polsce, w przesłanym komunikacie ubolewa, że podejmowane i planowane w związku z ewentualną fuzją działania mające zapobiec monopolizacji zostały uznane przez Komisję Europejską za niewystarczające. Siemens w związku z szykowanym połączeniem już ponad pół roku temu wydzielił w Polsce spółkę zajmującą się częścią transportową. Od przedstawicieli firmy słyszymy, że brak zgody na fuzję nie zmieni znacząco planów wobec naszego kraju. Jak mówił nam niedawno Krzysztof Celiński, prezes Siemens Mobility Polska, jeden z głównych celów firmy to sprzedaż znacznie większej liczby taboru. Dotychczas poza pociągami dla Metra Warszawskiego, lokomotywami dla kolei czy niedużą liczbą tramwajów firma nie zdobyła innych zleceń w Polsce. Siemens chciałby też w kolejnych miastach uruchamiać systemy sterowania sygnalizacją świetlną. Na razie zainstalował je m.in. w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.
Charakter działalności Alstomu w Polsce jest nieco inny. Firma znana jest z dostarczenia 20 pociągów Pendolino, ale ostatnio skupia się na rozwijaniu produkcji w zakładach w Chorzowie. (Siemens nie ma u nas zakładu produkcyjnego). Na Śląsku trwa głównie montaż taboru dla innych krajów. Zakład m.in. finalizuje dostawy 69 pociągów metra dla Arabii Saudyjskiej. Istnienie zakładu chorzowskiego wydaje się niezagrożone.

Reklama
Jak na zablokowanie połączenia gigantów patrzą inni polscy producenci? – Długofalowo przy braku tej fuzji można się spodziewać większej konkurencyjności w postępowaniach, w szczególności większej elastyczności cenowej. Może dotyczyć to również rynku polskiego, gdzie czasem obie firmy startują w przetargach – ocenia Józef Michalik, wiceprezes nowosądeckiego Newagu. Firma od kilku lat współpracuje w ramach konsorcjum z Siemensem przy produkcji pojazdów metra dla Warszawy, a obecnie dla Sofii. – Tę współpracę będziemy kontynuować, bo widzimy korzyści w rozwoju kompetencji rynkowych i organizacyjnych – dodaje Józef Michalik.
Teraz jest obawa przed ekspansją producentów z Azji, zwłaszcza z Chin
Prezes Pesy Krzysztof Sędzikowski twierdzi, że wczorajsza decyzja Komisji Europejskiej nie powinna mieć wpływu na bydgoską firmę. – My nie konkurowaliśmy z takimi gigantami, jak Alstom czy Siemens, więc dla nas ewentualna fuzja czy jej brak nie miałaby większego znaczenia. Robimy swoje, wychodzimy z dołka – mówi Sędzikowski. I przyznaje, że faktycznym problemem dla europejskich firm jest ekspansja producentów z Azji, o czym mówili szefowie Alstomu i Siemensa. – To widać na przykładzie dużego przetargu na tramwaje dla Warszawy, gdzie najniższą cenę złożył koreański Hyundai. Naszym zdaniem jest ona dziwnie niska – dodaje Sędzikowski.
Tramwaje Warszawskie już po raz drugi próbują wyłonić zwycięzcę wielkiego przetargu na 213 tramwajów. Hyundai jest teraz faworytem w postępowaniu, w którym zaoferował cenę 1,8 mld zł. Maciej Dutkiewicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich, przyznaje, że do ostatecznego rozstrzygnięcia przetargu jest już bardzo blisko. Pesa, które dostarczała Warszawie tramwaje przez ostatnie kilka lat, teraz jest bez szans, bo zaproponowała znacznie wyższą cenę.
Do Polski próbują także wejść firmy z Państwa Środka związane z koleją, metrem i budową infrastruktury. Chińczycy m.in. próbowali sprzedać 20 lokomotyw spółce PKP Intercity, ale ich oferta została odrzucona. Kilka lat temu firma z Chin ostro walczyła także o budowę centralnego odcinka drugiej linii metra.
O możliwych fuzjach od dłuższego czasu mówi się w także w przypadku polskich producentów taboru. Komentatorzy wskazywali, że to będzie łatwe zwłaszcza w przypadku Fabryki Pojazdów Szynowych Cegielski i Pesy, bo obie firmy zostały przejęte przez państwowe podmioty. Prezes bydgoskiego producenta nie wykluczał takiej fuzji, ale uznał, że to raczej bardzo odległa perspektywa.