statystyki

Bąk: Koliber z tektury [Suzuki Swift Sport]

autor: Łukasz Bąk25.01.2019, 07:50; Aktualizacja: 25.01.2019, 08:04
Suzuki Swift Sport

Suzuki Swift Sportźródło: DGP

Jako dzieciak fascynowałem się wszelkiej maści filmami, książkami i albumami o zwierzętach. Do tego stopnia, że pewnej niedzieli podczas rodzinnego obiadu oświadczyłem, że ożenię się z Krystyną Czubówną. To, że wyjedziemy do Tanzanii, by wspinać się na baobaby, karmić małe gazele, jeździć na grzbietach słoni i kąpać się razem z flamingami w Jeziorze Wiktorii, już przemilczałem. I – wnioskując z podsłuchanych rozmów moich rodziców – uratowało mnie to przed lądowaniem w męskim liceum z internatem w Niepokalanowie.

Żeby było jasne – z biologii zawsze miałem tróję. A to dlatego, że na niej uczono nudnych i kompletnie nieprzydatnych w życiu rzeczy. Powiedzcie szczerze, czy chociaż raz w ciągu ostatnich 20 lat wykorzystaliście wiedzę o sporoficie i gametoficie? Pamiętacie, czym jest miękisz asymilacyjny? Albo umiecie rozróżnić tkanki stałe od twórczych? Jeśli tak, to zapewne teraz siedzicie w jakimś sterylnym laboratorium i próbujecie wynaleźć świecące w ciemności sznurówki, ewentualnie nową generację suplementu rozpalającego konary. Ale jeśli jesteście normalni, to z biologii pamiętacie co najwyżej kolor biustonosza, jaki nosiła nauczycielka. To wszystko.

Z książek, które czytałem, i filmów, które oglądałem, nauczyłem się znacznie więcej. Na przykład, że najłatwiej w życiu mają zwierzęta silne albo szybkie, choć nigdy jedno i drugie nie idzie ze sobą w parze. Słoń jest kiepskim sprinterem, za to ma niebywale mocną trąbę (podniesie nią nawet 350 kg) i słabą głowę – kiedyś stado indyjskiej odmiany tego gatunku wypiło 500 litrów wina owocowego i po pijaku zdemolowało wioskę Dumurkota oraz zniszczyło pobliskie pola. Z kolei gepard jest uosobieniem spokoju, nie pije, ale też nie bije się najlepiej – pokonać go może hiena czy szakal. Za to nie ma sobie równych jeżeli chodzi o szybkość i zwinność – do 100 km/h przyspiesza szybciej niż bugatti chiron i przy takiej prędkości zawraca niemal w miejscu. Dotychczasowe badania potwierdzają, że już w momencie pierwszego odepchnięcia się od ziemi ma „na liczniku” 50 km/h, a trzy susy i trzy sekundy wystarczą mu, aby dobić do 115 km/h. Nieprawdopodobne i fascynujące. Dlaczego zatem nie uczą tego na biologii? Nie wiem.

Wiem natomiast, że człowiek od lat próbuje udowodnić, że da się pożenić geparda ze słoniem. Czyli połączyć siłę i gabaryty ze zwinnością i prędkością. Dowody? Proszę bardzo: Audi RS6, BMW M5, Mercedes S63 AMG, Porsche Panamera, Range Rover Sport SVR, Jeep Grand Cherokee SRT itp. Wszystkie są wielkie i ciężkie, ale też mocarne i szybkie. Schody zaczynają się, gdy trzeba porozmawiać o zwinności. Zawsze, gdy jeżdżę tego typu samochodem, odnoszę wrażenie, że prowadzę nosorożca, któremu dosztukowano pocisk Tomahawk. Owszem, jest obezwładniająco szybki, ale brakuje mu lekkości, zwrotności i polotu. Mam kontakt z milionem jego koni, ale nie mam żadnego z tym, co dzieje się z kołami na asfalcie – bo jestem od tego odizolowany tonami blachy, hektarami skóry, kilometrami kabli i gigahercami procesorów. W następstwie tego nie daje mi takiej frajdy z jazdy, jakiej oczekiwałbym od wozu za 500, 600 czy 900 tys. zł. To po prostu kupa mięsa nafaszerowana anabolikami. Dlatego uważam, że jeżeli za kierownicą zależy nam na czystych emocjach, lepiej kupić coś znacznie słabszego i tańszego, ale też lekkiego i zwinnego. Co dokładnie?


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie