Kilka dni temu jakaś tam komisja w Parlamencie Europejskim zdecydowała, że od 2020 r. wszystkie nowe samochody mają być seryjnie wyposażone w system ostrzegania przed zmianą pasa ruchu, monitorowania zmęczenia kierowcy, czarną skrzynkę, czujniki ciśnienia w oponach i ogranicznik prędkości. Wszystkich oczywiście zainteresował wyłącznie ten ostatni – ogranicznik.
Zaczął się lament, płacz i zgrzytanie zębami. Kierowcy zaczęli rwać sobie resztki włosów z głowy, a media z lewa i prawa zgodnie uznały, że to „skrajnie niebezpieczne”, „zamach na naszą wolność”, „igranie z ludzkim życiem” oraz „ograniczenie swobód obywatelskich”.
Jeśli dobrze pomyśleć, to… dokładnie to samo można powiedzieć o pasach bezpieczeństwa. Obowiązek ich zapinania to głupota w najczystszej postaci. I czemu mam przejeżdżać przez skrzyżowanie wyłącznie na zielonym? Przecież czerwone nadaje się do tego równie dobrze. Mam jeździć na oponach z głębokim bieżnikiem? A cmoknijcie mnie, będę jeździł na takich, jakie akurat znajdę na szrocie, choćby druty z nich wystawały.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.