Strajk pilotów irlandzkiej linii może dotknąć nawet 2,5 tys. pasażerów na trasach z naszych portów.



Największa linia lotnicza w Europie znowu ma kłopoty. Po zawirowaniach z jesieni zeszłego roku, kiedy to z powodu braku pilotów przewoźnik musiał odwołać aż 2 tys. rejsów, tym razem wyloty na wakacje komplikują strajki. Wczoraj i dziś personel pokładowy z Hiszpanii, Portugalii i Belgii nie wykonuje żadnej pracy. Stewardzi domagają się podwyżki płac, piloci – lepszych warunków pracy. Żądają, by zatrudniać ich zgodnie z lokalnymi przepisami, tak by mogli korzystać z praw i korzyści gwarantowanych przez państwa, w których w praktyce pracują. Przewoźnik odmawia i cały personel lotniczy zatrudnia na mocy prawa irlandzkiego. Hiszpańscy piloci skarżą się, że przez to nie mogą np. uzyskać kredytu hipotecznego w swoim kraju.
25 i 26 lipca z powodu strajku Ryanair odwołał aż 600 rejsów, co dotknie łącznie prawie 100 tys. pasażerów. W przypadku połączeń do i z Polski anulowano 14 lotów. Chodzi m.in o dzisiejsze loty z Modlina do hiszpańskiego Alicante czy z Krakowa do Brukseli. Przewoźnik nie podaje, ilu pasażerów na trasach z Polski nie odleciało z powodu strajku. Jednak we wszystkich odwołanych lotach dostępnych było prawie 2,8 tys. miejsc. Biorąc pod uwagę to, że w wakacje maszyny latają niemal pełne, to kłopoty dotknęły przynajmniej 2,5 tys. osób. Ryanair przeprasza, ale równocześnie jego przedstawiciele twierdzą, że strajk jest nieuzasadniony, bo pracownicy pokładowi zarabiają dobrze. Szef marketingu linii Kenny Jacobs stwierdził, że zarobki personelu pokładowego z tych krajów sięgają 40 tys. euro rocznie. Pracownicy odpowiadają, że taki poziom wynagrodzeń osiągają nieliczni, a większość zarabia znacznie mniej.
Reklama
Linia zapewnia, że pasażerom odwołanych lotów przysługuje zwrot pieniędzy za bilet lub rezerwacja innego rejsu. Mogą też oni próbować walczyć o odszkodowanie w wysokości 250 euro dla połączeń o długości do 1500 km lub 400 euro w przypadku dłuższych. Przysługuje ono, kiedy przewoźnik poinformował o odwołaniu lotu w terminie krótszym niż 14 dni, a właśnie tak było w tym przypadku. Jednak Ryanair twierdzi, że nie zamierza płacić odszkodowań. Powołuje się na zapis rozporządzeń europejskich, które mówią, że rekompensata nie przysługuje w przypadku nadzwyczajnych okoliczności, a właśnie taką miał być strajk.

Reklama
Urząd Lotnictwa Cywilnego zaznacza, że każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. W przypadku odmowy zapłaty odszkodowania pasażer może się zwrócić ze skargą do działającej przy ULC Komisji Ochrony Praw Pasażera.
Prowadzone strajki oznaczają spore problemy dla irlandzkich linii. Choć przewoźnik chwalił się rekordowymi zyskami za ubiegły rok w wysokości prawie 1,5 mld euro, to w tym roku już nie są one tak rewelacyjne. Zysk za pierwszy kwartał będzie najniższy od trzech lat. W stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego spadł o 20 proc. – do 319 mln euro.
Ryanair próbuje wychodzić naprzeciw oczekiwaniom pracowników i stara się podnosić stawki wynagrodzeń. W kolejnych krajach uznaje też związki zawodowe, które mają reprezentować personel pokładowy. Ostatnio przewoźnik podpisał porozumienie ze związkowcami w Niemczech, a wcześniej uznał organizacje w Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Mimo to co chwila słychać o kolejnych strajkach pracowników linii. Już 12 lipca przerwę w pracy ogłosiło 100 irlandzkich pilotów, co skutkowało odwołaniem 30 lotów z tego kraju do Wielkiej Brytanii. Coraz głośniej mówi się też o tym, że wkrótce mogą zastrajkować pracownicy w Niemczech.
Dodatkowo rejsy linii mocno zakłóca strajk kontrolerów ruchu lotniczego we Francji. Z tego powodu przewoźnik postanowił zawrzeć niecodzienny sojusz z innymi tanimi liniami – Wizz Air i EasyJet. Wspólnie złożyli skargę do Komisji Europejskiej na Francję. Uważają, że strajki tamtejszych kontrolerów ograniczają podstawową zasadę swobody przemieszczania się w UE. Przypominają, że w tym roku strajków kontrolerów we Francji było już trzykrotnie więcej niż w zeszłym roku. Senat Republiki Francji w czerwcu potwierdził zaś, że kraj ten odpowiada za jedną trzecią opóźnień lotów w Europie.