Przewoźnicy towarowi wybronili się horrendalnymi kosztami dostosowania wagonów do nowych norm hałasu. Będą mieć na to 12 lat.
Reklama
Stawką były 2 mld zł. Na tyle wyceniano operację dostosowania hamulców we wszystkich wagonach polskich przewoźników towarowych. Chodziło o to, by tabor spełnił nowe normy unijne dotyczące hałasu. Bruksela zakładała, że wagony będą musiały zostać zmodernizowane do końca 2024 r. – Dzięki zaangażowaniu przedstawicieli Polski, w tym prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, udało się wynegocjować dla naszych przewoźników towarowych korzystne rozwiązanie.
W przypadku ogromnej większości wagonów obowiązek dostosowania hamulców przesunięto o 12 lat, do końca 2036 r. – mówi Tomasz Frankowski, rzecznik UTK. Polski urząd przekonał do tego rozwiązania Agencję Kolejową Unii Europejskiej, która ma największy wpływ na zapisy dyrektywy o cichych hamulcach.
Nowe normy dla przewoźników wiązałyby się z wymianą klocków hamulcowych z żeliwnych na kompozytowe lub z montażem hamulców tarczowych. Wymiana wstawek z żeliwnych na kompozytowe jest tańsza, ale w tym przypadku konieczna byłaby też wymiana kół z obręczowanych na monoblokowe. To zwiększałoby koszty dostosowania nawet siedmiokrotnie. Zmiany najbardziej odbiłyby się na budżecie PKP Cargo, naszego największego przewoźnika towarowego. Szacował on, że koszty modernizacji taboru sięgnęłyby 1,3 mld zł. Według wyliczeń UIP (International Union of Wagon Keepers) na przezbrojenie jednego wagonu trzeba wydać od 1429 do 3314 euro w zależności od tego, czy to wagon dwu-, cztero- czy sześcioosiowy. PKP Cargo narzekało, że zmiana przepisów drastycznie obniżyłaby pozycję konkurencyjną firmy. Na przykład wobec działającego na naszym rynku DB Cargo, które w sporej części wagonów już zastosowało nowoczesne rozwiązania. Rząd Niemiec dofinansowuje w całości zakup wstawek kompozytowych do wagonów kursujących na terytorium tego kraju.
Wynegocjowane teraz zmiany przesuwają obowiązek dostosowania hamulców do końca 2036 r., ale z wyjątkiem wagonów, które będą kursować po cichych sekcjach. To określone odcinki linii kolejowych, które od końca 2024 r. przeznaczone będą wyłącznie dla zmodernizowanego taboru. Według wyliczeń UTK w tym scenariuszu przystosować trzeba około jednej czwartej wagonów. Dla przewoźników oznacza to zaś, że w ciągu najbliższych sześciu lat na modernizację taboru muszą wydać kilkukrotnie niższe kwoty.
Projekt nowej dyrektywy dotyczącej hałasu trafi teraz do Komisji Europejskiej, gdzie ma być przedmiotem dyskusji i głosowania w Komitecie ds. Bezpieczeństwa i Interoperacyjności Kolei.
UTK oraz najwięksi polscy przewoźnicy liczą jednak, że korzystne zapisy zostaną utrzymane. W PKP Cargo na razie wolą jednak dmuchać na zimne i na ten temat wypowiadają się dość ostrożnie. – Nasza spółka aktywnie współpracuje w tworzeniu dyrektywy dotyczącej hałasu. Staramy się wypracować jak najkorzystniejsze rozwiązania – mówi rzecznik PKP Cargo Jacek Wnukowski.
Podobne odstępstwa udało się wynegocjować kilku innym państwom członkowskim. Polska wywalczyła jednak najdłuższy okres na przystosowanie wagonów.
Na przezbrojenie jednego wagonu trzeba wydać od 1429 do 3314 euro