statystyki

Teleściema: Co czwarta skarga do UOKiK dotyczy sektora telekomunikacyjnego

autor: Barbara Sowa18.04.2016, 07:31; Aktualizacja: 18.04.2016, 09:01
Ruch w telekomach, klienci niezadowoleni

Ruch w telekomach, klienci niezadowoleniźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na 6,5 tys. różnych sygnałów i skarg, które w zeszłym roku dotarły do UOKiK, niemal 1,5 tys. dotyczyło sektora telekomunikacyjnego.

– Dzień dobry, dzwonię z biura obsługi klienta. Czy rozmawiam z właścicielem telefonu? – Tak. – Dzwonię do pana, ponieważ od następnego miesiąca wprowadzamy obniżkę abonamentu, a dodatkowo będzie pan miał możliwość skorzystania z pakietu nielimitowanych połączeń na telefony stacjonarne w całej Polsce, do krajów UE, USA i Kanady. – Ale ja mam umowę w Orange (Netii, Dialogu...). – Właśnie dzwonię z biura obsługi klienta sieci Orange (Netii, Dialogu...). Abym mógł włączyć dla pana tańsze rachunki, potwierdzimy dane właściciela...

Takie rozmowy odbyło w ostatnim czasie co najmniej kilka tysięcy posiadaczy telefonów stacjonarnych. Od początku roku 160 osób poskarżyło się do Urzędu Komunikacji Elektronicznej na spółkę PGT działającą pod nazwą Telefonia Polska Razem, która w ten sposób łowiła klientów. Kolejne 200 skarg trafiło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Klienci, którzy nie trzasnęli słuchawką i podpisali bez czytania umowę podsuniętą przez „spieszącego się” kuriera, po miesiącu dowiadywali się z faktury, że nie tylko zmienili operatora i muszą zapłacić karę, ale jeszcze za nielimitowane rozmowy zapłacą znacznie więcej.

„Skargi konsumentów, głównie osób starszych i ich rodzin, dotyczą wprowadzania w błąd co do tożsamości operatora, z którym zawiera się umowę, oraz nieprzekazywania podpisanych dokumentów” – tłumaczy UOKiK w ostrzeżeniu konsumenckim. Jeden z telemarketerów, który pracował dla wspomnianej firmy, opisuje nam ze szczegółami triki stosowane, by wprowadzić klientów w błąd. Twierdzi, że lista potencjalnych pytań lub reakcji klienta oraz sugerowanych odpowiedzi wisiała w każdym boksie. – Ja mam bez limitu i mogę wszędzie dzwonić za darmo – mówi klient. – Zgadza się, ale pan nie wykorzystuje tego i przepłaca, dlatego proponuję obniżkę – zachęca sprzedawca.

Lista zawiera więcej takich dialogów. – Miałem dość, czułem się brudny moralnie – przyznaje telemarketer. Jak opowiada, nieuczciwe praktyki dotykały głównie starszych osób z mniejszych miejscowości. Ale zarówno PGT, jak i jego bezpośredni pracodawca (firma call center, z którą współpracowała PGT) wszystkiemu zaprzeczają. W oświadczeniu operator wytyka UOKiK nieprawdę i twierdzi, że to efekt ataków konkurencji, która boi się utraty klientów. „Atrakcyjność naszej oferty doceniło już 15 tys. zadowolonych użytkowników” – zapewnia firma. Tylko w pierwszym kwartale 2016 r. PGT przejęła 1686 numerów stacjonarnych. W tym czasie Orange, który nadal kontroluje ponad połowę rynku telefonii stacjonarnej, stracił 39 tys. numerów. Pracodawca pytany o cytowanego telemarketera stwierdził, że to zemsta za zwolnienie i jego słowa nie mają pokrycia w rzeczywistości. Ale nie chciał wystąpić pod nazwiskiem.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • kto tego pilnuje?(2016-04-18 09:19) Zgłoś naruszenie 20

    Tak naprawdę w tej branży klienci nie są chronieni przez państwo. Cała seria firm o mylących (szczególnie ludzi starszych) nazwach. Czemu zezwala się na firmy, które powielają główny człon nazwy znanej firmy plus dodatek "dobry wieczór" albo "dla państwa". Sam znam takie przykłady, kiedy starsi ludzie myśleli, że podpisują umowę z dotychczasową firmą, dopiero później orientowali się, że to nie była zupełnie inna firma - w rodzaju "Telekomunikacja Polska Dobry Wieczór". Do tego fikcyjne promocje, które uniemożliwiają praktycznie rozwiązanie takiej umowy. Dla przykładu usługi telefoniczne w dużej firmie kosztują razem z "darmowym" telefonem kosztują 70 zł. Inna firma o mylącej nazwie też zawiera umowę na 70 zł (ale tylko w wersji podstawowej bez telefonu), ale w regulaminie pisze, że jej usługi kosztują 140 zł, a oni dają 70 zł rabatu, ale jakby ktoś chciał rozwiązać umowę przed terminem to będzie musiał zwrócić ten cały "rabat". Ja naciąłem się na umowę, która w tytule miała "na czas określony", a okazała się umową o prace na czas nieokreślony.

    Odpowiedz
  • luiz(2016-04-18 16:13) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli ktoś podpisał taką umowę ma 14 dni od jej odstąpienia, więc nie wszystko jeszcze stracone.

    Odpowiedz
  • Oooooooo(2016-08-09 14:00) Zgłoś naruszenie 00

    Tak tylko ze ludzie orientuja sie dopiero jak dostaja fakture czyli minimum po 30 dniach. Przychodza dwie faktury z jednej i z drugiej firmy. Lub kara za rozwiazanie umowy. Wiem bo pracowalam w call center i rozmawialam z wieloma oszukanymi osobami przez ta firme. To staszne bo maja do wyboru albo oplacac 2 fatury albo zaplacic kare w jedej z firm.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane