Telekomom i nadawcom RTV nie podoba się zakres zmian proponowanych w prawie komunikacji elektronicznej i krótki czas na ich wdrożenie.
Reklama
Skończył się proces konsultacji projektu Prawa Komunikacji Elektronicznej (PKE). Jest ono wdrożeniem Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej (EKŁE) z grudnia 2018 r., który do 21 grudnia 2020 r. ma znaleźć odzwierciedlenie w przepisach wszystkich państw Unii. Biorąc pod uwagę tempo procesu legislacyjnego i ogromny zakres ustawy, nie będzie łatwo zdążyć z jej uchwaleniem. A co dopiero mówić o wprowadzeniu w życie.
– Przedsiębiorcy nie zdążą dostosować się do nowych przepisów do 21 grudnia br. Trudno robić to w oparciu o projekt ustawy – uważa Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan ds. cyfryzacji.
Skupiający ponad 4 tys. polskich firm Lewiatan chce dziewięciu miesięcy vacatio legis. – Regulacje mają dotyczyć obsługi klienta, zawierania umów i ofert. Przedsiębiorcy będą mogli realnie ocenić, jakie zmiany muszą wprowadzić oraz zlecić rozpoczęcie prac wdrożeniowych, dopiero jak przepisy zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw. Ministerstwo powinno brać tę kwestię pod uwagę i nie zmuszać firm do rozpoczynania wielomilionowych projektów implementacyjnych wyłącznie w oparciu o projektowaną treść ustawy – uzasadnia Aleksandra Musielak.
To zdanie podziela Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska, zrzeszający firmy technologiczne, największe portale internetowe, domy mediowe i agencje interaktywne. Postuluje co najmniej pół roku vacatio legis.
Branża internetowa uważa, że projekt PKE idzie w regulacji dalej, niż wymaga tego EKŁE. Krytykuje m.in. przepisy o ciasteczkach (cookies) – informacjach z odwiedzanych serwisów internetowych, zapisywane na komputerach, smartfonach i innych urządzeniach. Teraz od zasady uzyskiwania zgody użytkownika na taką praktykę obowiązują wyjątki dla ciasteczek niezbędnych do prawidłowego działania danego serwisu lub wykonania usługi (np. poczty elektronicznej). Nowe przepisy tego nie przewidują, co według IAB stanowi „istotną, nieuzasadnioną i bardzo szkodliwą zmianę”. Organizacja argumentuje, że uniemożliwi to prawidłową realizację usług wymagających logowania się. Na przykład przed otwarciem każdej wiadomości poczty elektronicznej, wysłaniem e-maila czy zmianą folderu użytkownik będzie pytany o zgodę na ciasteczka. Wpłynie to też na działanie funkcji związanych z zapamiętywaniem ustawień, dodawaniem produktów do koszyka w sklepach internetowych lub odtwarzaniem materiałów wideo.
Projekt niepokoi też naziemnych nadawców radiowych i telewizyjnych. Ustalono bowiem, że ich koncesje będą udzielane nie, jak obecnie, na 10 lat, tylko na czas „nie dłuższy niż 10 lat”. Zdaniem Związku Pracodawców Prywatnych Mediów daje to zbyt dużą swobodę przyznającej licencje Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, a w przypadku firm z obcym kapitałem „stawia pod znakiem zapytania porozumienia w zakresie ochrony inwestycji zagranicznych”.
– Projektowany przepis wprowadza dla każdego nadawcy ubiegającego się o koncesję niepewność prawną co do okresu, na jaki zostanie mu ona udzielona – ostrzega Krzysztof Kajda, zastępca dyrektora generalnego Lewiatana. Dodaje, że rodzi to ryzyko polityczne „poprzez tworzenie warunków dla nieuzasadnionej manipulacji rynkiem mediów”.
IAB zaznacza, że ten zapis nie wynika z EKŁE i podkreśla, że 10-letnia koncesja „wspiera stabilność działalności medialnej, umożliwia racjonalne planowanie i rozwój oferty audiowizualnej” oraz „rozsądne ułożenie perspektywy zwrotu nakładów”. Co więcej, jest to „zagrożenie dla konstytucyjnych praw i wolności przedsiębiorców, a zwłaszcza wolności prasy”.
Przedsiębiorcy z Lewiatana kwestionują ponadto przepisy przewidujące ingerencję w trwające umowy pomiędzy przedsiębiorcami a klientami. Organizacja podnosi, że łamie to zasadę, że prawo nie działa wstecz i ogranicza swobodę działalności gospodarczej. W końcu lipca ówczesna wiceminister cyfryzacji Wanda Buk mówiła DGP, że MC pytało Komisję Europejską, czy nowe przepisy mają mieć zastosowanie do wcześniej zawartych umów – i stwierdziła ona, „że tak, operatorzy muszą je dostosować do dnia wejścia w życie EKŁE, bo nie ma przepisów przejściowych”.
Lewiatan oponuje jednak przeciwko automatycznemu skracaniu do 24 miesięcy umów zawartych przed PKE. „Biorąc pod uwagę, że zmianie miałaby ulec treść umów i wzorców w postaci regulaminów i cenników, w praktyce będzie to niemożliwe do zrobienia. Mamy bowiem do czynienia z rynkiem masowym” – argumentuje. Ze względu na cykl produkcji za niemożliwe uważa też natychmiastowe dostosowanie do nowych przepisów starterów kart przedpłaconych.
Prawie wszystkie zastrzeżenia zrzeszonych w Lewiatanie firm zgłaszano już resortowi cyfryzacji w prekonsultacjach – nie wpłynęło to jednak na kształt projektu PKE. Spytaliśmy ministerstwo, jakimi zmianami zaowocują konsultacje, ale do zamknięcia tego wydania DGP nie otrzymaliśmy odpowiedzi.