Redukcja mocy oświetlenia ulicznego w godzinach nocnych czy opóźnianie włączania latarni wieczorem i przyspieszanie ich wyłączania rano – to część rozwiązań, które miasta utrzymały po zeszłorocznych skokowych podwyżkach cen prądu.

Zdecydowana większość samorządów zainwestowała w wymianę starych żarówek oświetlenia ulicznego na diody LED, połowa zdecydowała się również na zmniejszenie mocy latarni w godzinach nocnych. Nieco mniej niż co trzecie miasto w ogóle nie włącza oświetlenia ulicznego po zmroku, co budzi kontrowersje związane z bezpieczeństwem mieszkańców (patrz: infografika). W ostatnim czasie tylko 2 ze 103 przebadanych przez Związek Miast Polskich (ZMP) samorządów zadeklarowały, że nie wdrożyły żadnych działań oszczędnościowych w odniesieniu do oświetlenia.

– Ankieta potwierdza nasze przewidywania, że bieda, która nas dotknęła, powoduje konieczność podejmowania działań proefektywnościowych i szukania rozsądnego kompromisu między oszczędnościami a takim oświetleniem ulic, aby były one bezpieczne – ocenia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Jak oszczędzają rekordziści

Najwięcej działań oszczędnościowych ze wszystkich miast, bo aż siedem, podjęło Władysławowo. W gminie poza wymianą żarówek, wyłączaniem oświetlenia, redukcją mocy czy opóźnianiem włączania oświetlenia wieczorem i przyspieszeniem wyłączania rano, zmniejszono liczbę działających punktów świetlnych na dużych placach, wyłączono iluminację obiektów drogowych i wprowadzono dynamiczny system oświetlenia ulicznego, który dostosowuje się do pogody i naturalnego światła. Tylko nieco mniej oszczędne okazały się Kruszwica i Wejherowo, które wprowadziły po sześć rozwiązań oszczędnościowych.

Średnio miasta ograniczały się do trzech różnych działań minimalizujących koszty związane z funkcjonowaniem oświetlenia ulicznego. Poza odpowiedziami zaproponowanymi w ankiecie przez ZMP część samorządów zastosowała inne rozwiązania, takie jak np. wprowadzenie systemu umożliwiającego zdalne sterowanie oświetleniem czy montaż zegarów zintegrowanych z czujnikiem zmierzchu. Jakie oszczędności dzięki temu mogły wygenerować miasta?

– Szacujemy, że dzięki zastosowaniu nocnych wyłączeń, redukcji mocy, opóźnianiu włączania i przyspieszeniu wyłączania oświetlenia oszczędności wyniosły ok. 20 proc. Do tego wymiana części starych lamp sodowych na ledowe, co daje aż 50 proc. oszczędności na tych punktach świetlnych – odpowiada Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.

W mieście zrezygnowano jednak z tych ograniczeń, ponieważ we wrześniu br. Elektrociepłownia Ciechanów zaczęła produkcję prądu na potrzeby gminy, co pozwala na osiągnięcie podobnych oszczędności jak w przypadku ceny maksymalnej stosowanej obecnie dla samorządów. Przypomnijmy, że pierwotnie było to 785 zł netto za 1 MWh na mocy ustawy z 27 października 2022 r. o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 roku (tj. Dz.U. z 2022 r. poz. 2243 ze zm.). Po nowelizacji przepisów, od 1 października br., cena maksymalna wynosi 693 zł netto. Brak wprowadzenia programów oszczędnościowych w ostatnim czasie zadeklarowali tylko urzędnicy z Głowna i Jaworzna.

– W 2009 r. zrobiliśmy dużą modernizację i część lamp mamy ledowych. Sytuacja budżetowa była taka, że mogliśmy pokryć te koszty. Nie chcieliśmy ograniczać oświetlenia w parkach czy na ulicach i pracuje ono w pełni. U nas priorytetami były bezpieczeństwo i zapewnienie normalnego funkcjonowania w mieście, dlatego nie chcieliśmy podejmować żadnych drastycznych działań – mówi Grzegorz Pawelec z Urzędu Miejskiego w Jaworznie.

Nocne ciemności

Dwadzieścia dziewięć miast zdecydowało się na całkowite wyłączanie oświetlenia ulicznego w różnym zakresie. Przykładowo w Kańczudze wprowadzono je w godz. 22–5, a w Ciechanowie znacznie krócej, bo od godz. 1.30 do 4.30. W Bydgoszczy na stałe wyłączono ok. 30 proc. starych lamp sodowych. Większość samorządów unika jednak całkowitego wyłączania lamp w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami.

– Wyłączanie co drugiej lampy jest niezgodne z normami oświetleniowymi. Kierowcy i inni użytkownicy dróg są coraz bardziej świadomi i jeżeli zarządca drogi nie zapewni pełni bezpieczeństwa, ktoś może się domagać odszkodowania – podkreśla Grzegorz Pawelec.

W Ciechanowie, poza wpisami w mediach społecznościowych, oficjalnych skarg od mieszkańców nie było, ale urząd miasta zwrócił się do policji z prośbą o sprawdzenie, czy w okresie wyłączania oświetlenia zwiększyła się liczba kradzieży czy rozbojów. Okazało się, że nie.

Na ewentualną odpowiedzialność odszkodowawczą ze strony gmin zwracał uwagę również rzecznik praw obywatelskich, do którego mieszkańcy zgłaszali wątpliwości związane m.in. z późniejszym włączaniem i wcześniejszym wyłączaniem latarni (pisaliśmy o tym w artykule „Latarnie świecą, ale RPO przypomina o odpowiedzialności gmin”, DGP nr 239/2022). Część samorządów takie działania motywuje koniecznością osiągnięcia ustawowego wymogu zmniejszenia zużycia prądu o 10 proc.

„Zmiany w zakresie konfigurowania działania oświetlenia ulicznego na terenie miasta Tarnobrzega były podejmowane przez Urząd Miasta przede wszystkim na podstawie obowiązku nałożonego na JST, w celu osiągnięcia 10 proc. zmniejszenia zużycia energii” – wskazywał Dariusz Bożek, prezydent Tarnobrzega, w piśmie skierowanym do RPO.

Warto jednak przypomnieć, że – zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Klimatu i Środowiska – obowiązek ten nie dotyczy oświetlenia ulicznego, a zużycia prądu w urzędach oraz przez wykorzystywane urządzenia techniczne, instalacje i pojazdy. ©℗

Tak miasta oszczędzają na oświetleniu ulicznym / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe