Znani samorządowcy kandydują do parlamentu, niektórzy są lokomotywami swoich list. Jeśli zdobędą mandat, do ratusza może zawitać komisarz.
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, Jacek Wiśniewski, prezydent Mielca, Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia, Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, Andrzej Dziuba, prezydent Tych – to tylko kilka osób z armii samorządowców, którzy chcą kandydować do Sejmu i Senatu. Zakładając, że część z nich zdobędzie mandat posła albo senatora – będzie to dla nich i dla ich zastępców oznaczać koniec kariery samorządowej. A do wyborów kolejnych włodarzy pozostanie zaledwie około sześciu miesięcy. To – co do zasady – za mało, by rozpisywać wybory uzupełniające. Co więc się wydarzy?
Jak przyznają eksperci, procedury nie są precyzyjne. Ustępujący premier powinien wyznaczyć w takich gminach komisarza. Jeśli wybory okażą się jednak zwycięskie dla opozycji, nowy szef rządu może wkrótce potem go odwołać i wskazać własnego. Jazda karuzelą bez trzymanki może przypaść na gorący dla samorządów moment układania przyszłorocznych budżetów. Ich projekty muszą być gotowe najpóźniej do połowy listopada.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.