Proponowana przez część radnych uchwała ma być apelem do premiera Mateusza Morawieckiego i Przemysława Czarnka, ministra edukacji i nauki. Już z samego jej tytułu wynika więc, że nie będzie prawotwórcza i nie zmieni się w akt prawa miejscowego. Chodzi o to, by budżet miasta nie dopłacał do nauki religii.
Sytuacja jest z jednej strony prosta, a z drugiej skomplikowana. Prosta, bo Polska zawarła umowę międzynarodową z Watykanem, czyli konkordat. Ale choć panuje powszechne przekonanie, że w tym dokumencie nasz kraj zobowiązał się do wprowadzenia lekcji religii do szkół, nie jest to prawda. Konkordat podpisano w 1993 r., a religia w szkołach pojawiła się już w 1990 r. W ustawie o systemie oświaty sprawę tę reguluje art. 12, ale - uwaga - mówi on, że naukę religii organizują publiczne przedszkola i szkoły na życzenie rodziców bądź pełnoletnich uczniów. Oznacza to, że nie ma takiego obowiązku w szkołach i przedszkolach niepublicznych, tam organizowanie religii jest dobrowolne. Co więcej, ustawa nie ogranicza się tylko do religii katolickiej, więc szkoła powinna organizować na życzenie nauczanie także dla innych wyznań. Rozporządzenie MEN z 1992 r. (wykonawcze do tego przepisu) reguluje organizację lekcji religii bardziej szczegółowo, ale nadal są to zajęcia obowiązkowe w takim znaczeniu, że szkoła czy przedszkole muszą je organizować w przypadku chęci rodziców (lub też organizować lekcje etyki).