Kryzys energetyczny i trudna sytuacja gospodarcza nie oznaczają, że samorządy odpuszczają walkę ze smogiem. Strażnicy miejscy kontrolują, czym mieszkańcy palą, i wypisują mandaty.
Funkcjonariusze sprawdzają przede wszystkim, czy w domowych piecach, na posesjach czy w ogródkach działkowych wbrew zakazowi z ustawy o odpadach (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 699 ze zm.) palone są śmieci oraz czy przestrzegane są zapisy obowiązujących w danym regionie uchwał antysmogowych - dotyczące źródła ciepła czy dopuszczonego do spalania paliwa. Ci, którzy łamią przepisy, muszą liczyć się z konsekwencjami - najczęściej będzie to mandat w wysokości do 500 zł wystawiony przez straż miejską. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu, to grzywna może wzrosnąć do 5000 zł. W skrajnych przypadkach termiczne przekształcanie odpadów poza specjalną spalarnią może skończyć się nawet aresztem.
Kontrole i mandaty za spalanie odpadów. Mniej, niż przewidywano
Wbrew powszechnym obawom, że w związku z wysokimi cenami legalnych paliw w okresie grzewczym domy będą ogrzewane śmieciami, wyniki kontroli przeprowadzanych w miastach pokazują, że takich przypadków jest stosunkowo niewiele (patrz: infografika). - Odpadów szczęśliwie nie spalamy tak dużo, jak można byłoby podejrzewać. To jest ta pocieszająca wiadomość, bo była bardzo duża obawa o to, że odpady będą spalane masowo - komentuje Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.