Reklama
Przypomnijmy, że Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA) pomaga samorządom w odbudowie siatki połączeń na obszarach, których mieszkańcy są wykluczeni komunikacyjnie: bez własnego samochodu lub prawa jazdy nie mają jak dojechać do pracy, urzędu czy przychodni. Fundusz autobusowy dopłaca do przewozów na deficytowych trasach, których organizatorem jest samorząd (pierwszeństwo w uzyskaniu wsparcia mają gminy, m.in. przed powiatami i województwami; wykluczona z dopłat jest komunikacja miejska).
Pół tysiąca autobusów
Potrzeby są jednak znacznie większe niż dopłata do nierentownych kursów. Oferowane wsparcie przyczynia się co prawda do powstawania połączeń, ale jest niewystarczające, by wpłynąć na standard świadczonych usług. Mimo uruchomienia linii osoby z niepełnosprawnościami i starsze pozostają wykluczone komunikacyjnie, jeśli nie są w stanie wsiąść do nieprzystosowanego do ich potrzeb pojazdu. Do tego dochodzi kwestia większej emisyjności leciwych autobusów (spełniających najstarsze normy czystości spalin), a właśnie takie często obsługują dojazdy do oddalonych od metropolii wiosek i miasteczek.

Reklama
- Zdecydowanie brakuje narzędzi wsparcia inwestycji taborowych w przewozach innych niż miejskie i w tym kontekście pomysł jest doskonały. Takie przewozy wymagają wsparcia, gdyż obsługujący je tabor jest w najgorszym stanie - komentuje Marcin Gromadzki z Public Transport Consulting.
Joanna Lech, p.o. dyrektor Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT), na ostatnim posiedzeniu sejmowej podkomisji stałej ds. elektromobilności poinformowała, że w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO) jest planowany zakup 1738 autobusów. - Tą wielkością dzielimy się z NFOŚiGW. W ramach naszej działalności planujemy zakup w trybie konkursowym 521 autobusów, ale do transportu pozamiejskiego - zaznaczyła.
Nie tylko elektryk
Joanna Lech wyjaśniła, że dopuszczony będzie zakup nie tylko taboru zeroemisyjnego, ale także niskoemisyjnego, zasilanego CNG, LNG oraz spełniającego normy Euro 6. - Przy czym liczba tych autobusów nie powinna być większa niż 21 proc. całości - zaznaczyła. Jak mówiła, transport pozamiejski obecnie nie jest przystosowany do obsługi pojazdów z napędem elektrycznym, gdyż brakuje infrastruktury ładowania.
Marcin Gromadzki ocenia, że pomysł, aby były to w części autobusy inne niż elektryczne, jest dobry. - Niektórych linii o dłuższych przebiegach dziennych i na trasach o wyższych prędkościach, poza obszarem zabudowanym, z rzadkimi przystankami nie da się sensownie obsługiwać taborem elektrycznym - podkreśla.
Innego zdania jest Agata Rzędowska, dziennikarka i publicystka śledząca rynek elektromobilności. - Przybywa ofert producentów autobusów elektrycznych, nie tylko miejskich, ale także realizujących dłuższe kursy. Jeśli dobrze rozplanować ich trasy, to nawet nie za każdym razem na krańcowym przystanku muszą się ładować. Pojawiają się także technologie wodorowe, które mają skrócić czas uzupełniania energii. Pamiętajmy, że nowe autobusy będą wozić pasażerów przez co najmniej 10 lat. Dlatego inwestowanie obecnie w pojazdy zasilane gazem, czyli w schodzącą z rynku technologię, jest krótkowzroczne - przekonuje. Podkreśla przy tym, że obecnie dużo trudniej jest o gwarancje tanich dostaw gazu dla taboru, gaz nie jest niskoemisyjny i w taksonomii europejskiej jest postrzegany jako paliwo przejściowe, a do tego koszty operacyjne obsługi taboru zasilanego gazem są podobne jak w przypadku benzynowego czy z silnikami Diesla.
Fundusz - stały postulat zmian
Joanna Lech poinformowała, że zakup taboru pozamiejskiego będzie łączony z dofinansowaniem tych przewozów w ramach funduszu autobusowego.
- Powiązanie to wydaje się sensowne, ale najpierw FRPA trzeba zreformować - zastrzega Marcin Gromadzki. Podkreśla, że obecnie dopłata przysługuje tylko na rok, co wyklucza inwestycje w nowy tabor. Poza tym niezbędne są zmiany w przepisach: wsparciem powinny być objęte wszystkie linie danego organizatora spełniające określone kryteria, a nie tylko połączenia uruchamianie jako nowe. Taka zmiana wyeliminuje mające obecnie miejsce różne patologie.
Zdaniem eksperta wsparciem z funduszu powinny być objęte także odcinki linii komunikacji miejskiej w gminach wiejskich oraz na obszarach wiejskich gmin miejsko-wiejskich. - Umożliwi to dalsze funkcjonowanie obecnych, zintegrowanych sieci komunikacyjnych w obszarach funkcjonalnych miast. Obecnie bowiem sprawnie działające systemy komunikacji miejskiej, obejmujące poza miastami organizatorami również sąsiednie gminy podmiejskie, zastępowane są mikrosieciami komunikacji gminnej lub gminno-komercyjnej, zdezintegrowanymi z sąsiednimi sieciami miast. Komunikację miejską wyłączono bowiem z możliwości dofinansowania zewnętrznego - podkreśla.
Centrum Unijnych Projektów Transportowych - oprócz programu ze środków KPO - będzie realizowało także programy z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS). Joanna Lech poinformowała, że projekt został przekazany Komisji Europejskiej. - Nie wiemy jeszcze, jaka ostatecznie kwota zostanie przekazana na tabor, natomiast łączna kwota przekazana na transport miejski przewidziana w projekcie FEnIKS to 1,750 mld euro - mówiła. ©℗
Plan na zielony transport poza miastem / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe