Samorządy domagają się udziału we wpływach ze zryczałtowanego podatku od przychodów ewidencjonowanych. Premier zachęca podatników do przechodzenia na tę prostszą formę rozliczeń z fiskusem. Pod rządami Polskiego Ładu dla wielu stała się ona korzystniejsza. Ale ryczałt – w przeciwieństwie do PIT – nie zasila budżetów lokalnych, lecz tylko centralny.

Resort finansów przekonuje, że samorządowe dochody są bezpieczne dzięki rozwiązaniom w ramach Polskiego Ładu – od 2023 r. ma być wypłacana np. subwencja rozwojowa. Ale zdaniem włodarzy to zdecydowanie za mało.

Ryczałt od przychodów może się okazać podatkowym hitem Polskiego Ładu. Dla części grup może być nie tylko podatkowym „mniejszym złem”, ale wręcz może się opłacać bardziej niż dzisiejsze rozwiązania. A to będzie miało podwójne skutki dla finansów publicznych.
Reklama
Po pierwsze ucieczka na ryczałt może powodować, że wpływy z PIT nie będą tak wysokie, jak oczekiwali analitycy MF. Po drugie – i to podnoszą samorządy – dla nich oznacza to jeszcze większy potencjalny ubytek w budżetach, ponieważ nie mają udziałów we wpływach z ryczałtu. W efekcie – jak alarmują – Polski Ład to kolejna cegiełka dołożona do zmiany struktury finansów lokalnych. Bowiem coraz bardziej samorządy muszą polegać nie na dochodach własnych (a takimi są np. wpływy z PIT), lecz subwencjach i dotacjach od rządu. Nawet jeśli więc rząd zapewnia, że samorządy nie stracą na Polskim Ładzie, to – zdaniem włodarzy – system staje się coraz bardziej klientelistyczny.
Ci zrzeszeni w Ruchu Samorządowym Tak! Dla Polski w liście do premiera Mateusza Morawieckiego zwracają uwagę na problem działań optymalizacyjnych, po które mogą sięgać podatnicy. „(…) choć może się to okazać zbawienne dla tych grup podatników i trudno zarzucać im, że zamierzają z tego skorzystać, będzie miało katastrofalny skutek dla finansów jednostek samorządu terytorialnego” – wynika ze stanowiska.

Reklama
Także włodarze największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich (UMP) biją na alarm. Jak wyliczają, samorządy mogłyby dostać 9 mld zł rocznie dodatkowo, gdyby nie brak podziału zryczałtowanego podatku pomiędzy budżety państwa a samorządów. Jednocześnie podają, że w 2022 r. budżet państwa uzyska blisko 18 mld zł dochodów z tej formy opodatkowania. Te wyliczenia dotyczą jednak nie tylko ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, ale także innych rodzajów podatków ryczałtowych, np. tzw. podatku Belki. Niemniej samorządy chciałyby, aby rząd dzielił się z nimi tymi wpływami, podobnie jak przy dochodach z PIT rozliczanego na zasadach ogólnych. „Nie znajdujemy racjonalnego uzasadnienia, aby decyzja podatnika o formie płacenia podatku wyznaczała także to, czy stanie się on wyłącznym dochodem budżetu państwa, czy też stanowić będzie dochody budżetów jednostek samorządu terytorialnego” – argumentuje UMP.
Trudno szczegółowo oszacować skutki upowszechnienia ryczałtu. – Jest on, ze względu na korzystniejsze stawki i wysokość ryczałtowej składki zdrowotnej, dla wielu podatników o wiele korzystniejszy od podatku liniowego czy od skali podatkowej, zwłaszcza przy wyższych obrotach w ciągu roku – zauważa Marcin Zieliński, ekonomista z FOR. Wykonana przez niego symulacja pokazuje np., że w przypadku przychodu 20 tys. zł i kosztów 4 tys. zł oraz stawki ryczałtu 15 proc. podatnik zapłaci identyczny podatek dochodowy i składki na ZUS, ale na składce zdrowotnej zaoszczędzi 2,3 tys. rocznie w porównaniu, gdyby rozliczał się podatkiem liniowym i aż 9,5 tys., gdyby rozliczał się według skali. To powoduje, że coraz więcej osób rozważa przeniesienie się na taką formę opodatkowania, do czego zresztą zachęcał sam premier, reklamując ryczałt jako prostsze i korzystniejsze rozwiązanie dla podatnika. To jednak oznacza, że choć wpływy z ryczałtu wzrosną, to ogółem dochody z PIT spadną nawet bardziej, niż przewidywał rząd. W 2020 r. wpływy z ryczałtu wyniosły 3,9 mld zł. Danych za zeszły rok jeszcze nie ma, ale z nieoficjalnych szacunków wynika, że będą sporo wyższe, tak samo jak tegoroczne.
Samorządowcy wskazują, że zjawisko ucieczki na ryczałt może dotyczyć dwóch grup. Pierwsza to podatnicy podatku dochodowego w wysokości 32 proc., których obciążenia z tytułu podatku i składki zdrowotnej będą obecnie wynosić 41 proc. Druga grupa to przedsiębiorcy rozliczający się podatkiem pobieranym od dochodów z pozarolniczej działalności gospodarczej w wysokości 19 proc., których obciążenia z tytułu podatku dochodowego i składki zdrowotnej będą obecnie wynosić 23,9 proc.
Warszawa wyliczyła, ile straciła na zmianach, które weszły w życie w 2021 r. (chodzi o zwiększenie z 250 tys. euro do 2 mln euro limitu przychodu umożliwiające podatnikom prowadzącym pozarolniczą działalność gospodarczą opodatkowanie w formie ryczałtu). Stolica podaje, że straciła 190 mln zł. Podobna kwota może jej przepaść z powodu popularności ryczałtu. To oznacza łączny ubytek budżetowy w wysokości „co najmniej 400 mln zł”.
Ubytki szacuje też Lublin. – Zgodnie z informacjami MF na tych zmianach (rozszerzenie limitu ryczałtu – red.) budżety samorządowe stracą w skali kraju 1,4 mld zł rocznie, co w przypadku miasta Lublin oznacza ok. 13 mln zł ubytku rocznie – podają nam urzędnicy.
Ministerstwo Finansów z jednej strony nie zaprzecza, że może się pojawić zjawisko masowego przechodzenia na ryczałt, ale z drugiej konsekwentnie zapewnia, że system finansów samorządowych jest zabezpieczony innymi sposobami. – Od 2023 r. system został uzupełniony o dodatkową regułę zapewniającą długookresową stabilizację w zakresie wpływów podatkowych. Jeśli dochody z PIT i CIT w danym roku spadną poniżej ustalonego, referencyjnego poziomu, samorządy otrzymają zwiększoną subwencję rozwojową, która będzie kompensować ewentualne spadki – wskazuje MF. I dodaje, że kwota referencyjna będzie uwzględniała wzrost gospodarczy i inflację.
Ale zdaniem samorządowców taka metoda wyliczania kwoty referencyjnej może się okazać niewystarczająca. – Dodatkową kwestią jest to, że w przypadku zadziałania mechanizmu referencyjnego zwiększana jest subwencja rozwojowa, ale jej podział nie następuje na podstawie faktycznych ubytków w PIT dla każdej z JST z osobna, tylko na podstawie kryteriów związanych z liczbą mieszkańców oraz wysokością ponoszonych wydatków majątkowych w danej JST – zauważa Piotr Husejko, skarbnik Poznania.
Resort zapewnia, że finanse samorządów będą zabezpieczone