Samorządy ugrały sporo, ale wielu wad systemu nie udało się wyeliminować
Tegoroczne poprawianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie do końca poszło po ich myśli. Okazało się mieszanką zmian, zarówno tych na lepsze, jak i takich, nad którymi w praktyce trzeba będzie sobie łamać głowę
Jednostki samorządu terytorialnego (JST) są przede wszystkim zadowolone z tego, że w najnowszej nowelizacji ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888; dalej: u.c.p.g.) zostały podniesione stawki dla nieruchomości niezamieszkanych i że ograniczono czasowe możliwości wyjścia z systemu gospodarowania odpadami komunalnymi przez przedsiębiorców. W poprzednich latach miasta i gminy miały możliwość wycofania się z przynoszącej straty zbiórki odpadów z nieruchomości niezamieszkanych, ale wiele z nich tego nie chciało robić. Po nowelizacji maksymalne stawki za odbiór odpadów z większości nieruchomości niezamieszkanych wzrosły, choć nie do takiej wysokości, jak proponowały niektóre gminy. Natomiast za mało korzystne przedstawiciele uważają przyjęte w nowelizacji rozwiązania dla działek rekreacyjnych – zdaniem przedstawicieli samorządu w tym przypadku nie obędzie się bez dopłat.
Część z samorządów może być zadowolona z wprowadzenia możliwości odstąpienia od pięciopojemnikowej zbiórki odpadów. Dotyczy to zwłaszcza tych jednostek, które mają sortownie o zaawansowanych technologiach. W ich przypadku podział na pięć pojemników nie jest konieczny, a mniejsza liczba frakcji oznacza niższe koszty transportu. Pytanie tylko, jak do ich argumentów będzie podchodził resort klimatu i środowiska, który musi wydać zgodę na takie odstępstwa. Bo wymogów, które trzeba w tym przypadku spełnić, jest sporo. Kolejnym dobrym pomysłem jest możliwość kontrolowania śmieciowych deklaracji na podstawie także innych niż dotychczas baz dostępnych gminom, np. tych posiadanych przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne.
Ustawodawca nie ustrzegł się jednak zmian niekorzystnych dla JST. Poważne obawy budzi u samorządowców przede wszystkim ograniczenie opłat przy metodzie od wody. Przepis wymierzony w stolicę, która taki system wyliczania stawek dla śmieci wprowadziła, może skomplikować rozliczenia przede wszystkim w gminach turystycznych i uzdrowiskowych, które też z tej metody korzystają. Na minus JST oceniają też niski limit stawek dla nieruchomości letniskowych. Koszt wywozu odpadów podrożyć może wprowadzenie indywidualnej zbiórki w budownictwie wielomieszkaniowym. Wątpliwości budzi też możliwość pokrywania części opłat za śmieci z innych źródeł niż opłaty odpadowe. Biorąc pod uwagę szybko rosnące ceny w tej branży, może to w niedługim czasie mocno uderzyć w lokalne budżety. Najgorsze jest jednak to, jak wskazuje ekspert ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich Marek Wójcik, że nowe regulacje zwiększają nierówności, a część mieszkańców będzie wciąż płaciła za odpady wytworzone nie tylko przez siebie.

NAJWAŻNIEJSZE ZMIANY NA plus I NA minus

– Limit tylko w metodzie od wody