Od 1 stycznia 2015 r. rząd zamierza wprowadzić nowy wzór dowodów osobistych oraz umożliwić ich wyrabianie w każdej gminie. Wymagać to będzie zmian w systemach informatycznych urzędów. Lokalne władze obawiają się, że cała operacja urzędnikom utrudni pracę, a petentom uprzykrzy życie.

Obecnie gminy korzystają z własnych lokalnych baz i ewidencji ludności. Dlatego gdy dany samorząd straci do nich dostęp, dla innych jest to bez znaczenia. Ale od 2015 r. urzędy gmin mają stopniowo zacząć korzystać z centralnych rejestrów państwowych, do których wszystkie (ok. 2,5 tys.) zostaną podpięte. Przy łączeniu się z centralnymi rejestrami (np. bazą PESEL) gminy będą korzystać z aplikacji ŹRÓDŁO szykowanej przez Centralny Ośrodek Informatyki (COI), jednostkę podległą MSW.

Jak ustaliliśmy, samorządy nie mają zaufania do proponowanych przez rząd rozwiązań, bo wiedzą, jak sprawują się tego typu rejestry. Wskazują chociażby na notoryczne kłopoty z platformą ePUAP, która zawiesza się niemal za każdym razem, gdy gminy w całym kraju korzystają z niej jednocześnie (np. gdy zbliżają się terminy nadsyłania sprawozdań do resortu finansów). Urzędnicy boją się, że ze ŹRÓDŁEM może być podobnie, czego konsekwencją będzie informatyczny blackout. – Zagrożenie jest bardzo poważne. Do tej pory bazujemy głównie na deklaracjach rządu, a to za mało. Skaczemy na głęboką wodę – przestrzega Jan Czajkowski, przewodniczący zespołu ds. społeczeństwa informacyjnego w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

O swoich obawach otwarcie mówią urzędy miast. Jan Machowski z krakowskiego magistratu wskazuje, że urząd do tej pory nie otrzymał procedury awaryjnej od MSW na wypadek braku dostępu do rejestrów centralnych. Rzecznik COI Piotr Mierzwiński zapewnia, że nieplanowane przerwy w działaniu systemów centralnych mogą sięgać maksymalnie kilkunastu godzin w ciągu roku. A w razie czego gminy mogą wspierać się danymi o mieszkańcach, które posiadają w lokalnych bazach. Dodaje też, że MSW i COI pracują nad poradnikiem dla gmin, co robić w razie awarii.

Machowski zaznacza, że jak dotąd nie ma nawet informacji o sposobie dostępu do aplikacji ŹRÓDŁO. – Można domniemywać, iż nie będzie to dedykowane łącze, ale zwykłe połączenie internetowe – przypuszcza. COI w odpowiedzi deklaruje, że dostęp do aplikacji będzie wymagał jedynie karty, czytnika i komputera z internetem.

Największą jednak tajemnicą i potencjalnym zagrożeniem pozostaje kwestia wydajności aplikacji ŹRÓDŁO. W końcu niemal nieustannie korzystać z niej będą wszystkie lokalne urzędy w Polsce. To ogromne obciążenie. Tymczasem, jak ujawniają nam dwaj informatorzy, pierwsze odbiorcze testy aplikacji miały miejsce w maju i nie wypadły najlepiej. – Wysypywała się przy przesyłaniu zaledwie kilkunastu rekordów – twierdzi jeden z rozmówców.

COI odpowiada, że właściwych testów jeszcze nie było, gdyż aplikacja wciąż jest dopracowywana. – Testy wydajnościowe i tzw. strojenie aplikacji tak, by działała maksymalnie szybko, rozpoczną się w październiku – informuje Piotr Mierzwiński. Tyle że od października do 1 stycznia jest raczej mało czasu na to, by informatycy zdążyli wdrożyć ewentualne poprawki, jeśli cokolwiek podczas testów pójdzie nie tak.

Atmosfera niepewności opanowuje również urzędników MSW. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że podczas roboczych spotkań coraz częściej mówi się o przesunięciu rozpoczęcia wydawania nowych dowodów osobistych (a wraz z nim informatycznej rewolucji w gminach) na lipiec 2015 r. Na dziś resort nie potwierdza tych informacji. – W MSW nie są prowadzone prace nad nowelizacją ustawy o dowodach osobistych w zakresie przesunięcia terminu jej wejścia w życie – odpowiedział nam wydział prasowy resortu.

– Tak naprawdę COI miał niewiele czasu, bo ponad rok, na przygotowanie tak wielkiego projektu. Szanse, że 1 stycznia wszystko będzie działało zgodnie z planem, są małe – ocenia Jan Czajkowski z Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.