Negatywne oddziaływanie substancji odorowych na środowisko i zdrowie ludzi nie budzi wątpliwości zarówno w świetle publikacji naukowych (zob. np. opracowanie Departamentu Ochrony Powietrza i Klimatu Ministerstwa Środowiska „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” z września 2016 r.), jak i orzecznictwa sądowego (zob. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 14 marca 2918 r., sygn. akt II OSK 1281/16). Wskazuje się, że odory powodują nasilenie takich niekorzystnych objawów psychosomatycznych, jak: rozdrażnienie, bóle głowy, nudności, trudności z koncentracją, utrata łaknienia czy trudności z zasypianiem. Mimo to w polskim porządku prawnym ta kwestia jest wciąż nieuregulowana. I choć w art. 222 ust. 5 prawa ochrony środowiska zawarto upoważnienie ustawowe dla ministra klimatu do wydania stosownego rozporządzenia ustalającego wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza, to nie skorzystał on dotychczas z tego uprawnienia.
Brak norm odorowych nakłada na organy jednostek samorządu terytorialnego obowiązek radzenia sobie z tym problemem na poszczególnych etapach procesu inwestycyjnego. Jednym z podstawowych instrumentów prawnych jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jego postanowienia mogą skutecznie uniemożliwić powstanie i funkcjonowanie instalacji emitujących odory. Co więcej, analiza orzecznictwa sądowego z ostatnich kilku lat wskazuje, że sądy administracyjne przyznają gminom prawa do wprowadzania w planach miejscowych zakazów i ograniczeń dotyczących powstawania nowych ferm hodowlanych czy zwiększania produkcji już istniejących przedsięwzięć. Wskazał na to NSA już w wyroku z 14 marca 2018 r. (sygn. akt II OSK 1281/16), uznając, że „skoro w polskim porządku prawnym nie istnieją normy odorowe oraz nie wypracowano metodyki pomiaru zapachu, to organ planistyczny gminy ma prawo do wprowadzenia w miejscowym planie zakazów i ograniczeń dotyczących zwiększania produkcji w celu ograniczenia emisji odorów”.