Przyczyną uniemożliwiającą nadanie odwołania w terminie przez pełnomocniczkę spółki było podejrzenie zakażenia koronawirusem. Jej dzieci uczęszczały bowiem do szkoły zamkniętej z powodu COVID-19, a u córki wystąpiły gorączka i kaszel. U kobiety też nasiliły się objawy charakterystyczne dla tej choroby. W związku z tym poddała się samoizolacji, a dokumenty, z którymi miała kontakt, zostały objęte kwarantanną. Organ w odmowie wskazał jednak, że we wniosku nie podano żadnych oficjalnych dokumentów potwierdzających zakażenie.
Postanowienie zaskarżyła pełnomocniczka, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał je za zasadne. W uzasadnieniu wskazał, że warunkiem przywrócenia terminu, na podstawie art. 58 par. 1 k.p.a., jest jedynie uprawdopodobnienie (a nie udowodnienie) przez stronę braku winy w uchybieniu terminowi. Zdaniem sądu, wojewoda nie uwzględnił tego faktu, a także pominął specyfikę stanu epidemii. WSA uznał, że skoro organy państwa podejmują środki ostrożności, aby nie narazić pracowników na zakażenie po kontakcie z korespondencją z zewnątrz, to tym bardziej zasadne jest podjęcie takich działań w sytuacji, gdy sam pełnomocnik podejrzewa u siebie chorobę.
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Gdańsku z 20 kwietnia 2021 r., sygn. akt II SA/Gd 850/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia