Samorządy z niepokojem czekają na rozstrzygnięcie konkursów. Podobnie jak w przypadku poprzedniego rozdania obawiają się, że większość pieniędzy trafi do kas miejscowości, których władze powiązane są ze Zjednoczoną Prawicą. Wówczas otrzymały one ponad 10 razy więcej środków w przeliczeniu na mieszkańca niż te, gdzie rządzi opozycja (pisaliśmy o tym: DGP nr 7/2021 „Lokalne inwestycje w partyjnych kolorach”).
Przypomnijmy, że wnioski JST są oceniane dwukrotnie: najpierw przez wojewodę, następnie przez Komisję ds. Wsparcia Jednostek Samorządu Terytorialnego, którą tworzą przedstawiciele szefa rządu i trzech ministerstw. Jednak ostateczną decyzję i dyspozycję wypłaty środków wyda premier. Centrum Informacyjne Rządu zaznacza, że wnioski gmin, rekomendowane przez wojewodów, zostały przekazane KPRM i obecnie są oceniane przez komisję. – Z uwagi na dużą liczbę wniosków oraz równoległe prace nad rozstrzygnięciem dwóch naborów (czyli drugiego naboru konkursowego dla wszystkich JST oraz naboru dla gmin popegeerowskich) trudno na chwilę obecną oszacować termin rozstrzygnięcia – zastrzega CIR. Chodzi o drugi nabór konkursowy (zakończony 28 grudnia ub.r.), w którym do rozdania jest 1,65 mld zł (we wcześniejszym, krytykowanym za upartyjnienie, były to 4,35 mld zł).