Samorządy likwidują izby wytrzeźwień, bo są za drogie. I nie wiadomo, gdzie umieszczać pijanych: w szpitalach, gdzie zajmują miejsca chorych, czy na policji, gdzie nie dostaną pomocy medycznej.
50 osób zmarło w latach 2010–2012 po przywiezieniu ich do wytrzeźwienia na posterunki policji – wynika z danych Komendy Głównej Policji. Tylko w ubiegłym roku na 14 zgonów na posterunkach aż 13 dotyczyło osób nietrzeźwych. Umierali na astmę, padaczkę, udar, krwiaka podtwardówkowego – wszystkie te choroby albo alkohol zaostrzył, albo wręcz – jak udar – wywołał.
– Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości miasta powyżej 50 tysięcy i organy powiatów mogą, ale nie muszą zorganizować i utrzymywać izbę wytrzeźwień. Sytuacja finansowa samorządów jest dziś na tyle trudna, że coraz więcej z nich decyduje się jednak takie izby zamykać – mówi Ewa Dawidziuk z zespołu prawa karnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. – Efektem jest przerzucanie odpowiedzialności na policję. Ta jednak nie ma ani sił, ani środków do właściwej, a więc także lekarskiej, opieki nad osobami nietrzeźwymi – dodaje.