W okresie 1999–2011 udział dotacji celowych w strukturze ich dochodów wzrósł z 11 do 24 proc. Zdaniem samorządowców ta tendencja będzie się nasilać. A to oznacza, że będą miały coraz mniejszy wpływ na to, gdzie i jak inwestować pieniądze.

– Wydatki sektora samorządowego stanowią ok. 14 proc. PKB. Ale w gruncie rzeczy sumę tę należałoby pomniejszyć o jedną piątą, ponieważ te pieniądze są przeznaczane na pensje dla nauczycieli. W Niemczech to rząd płaci nauczycielom bez pośrednictwa władz lokalnych – mówi DGP dr Aleksander Nelicki, ekspert ds. samorządów.

Dziś zostanie opublikowany „Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce”, przygotowany przez zespół naukowców pod przewodnictwem prof. Jerzego Hausnera. Przeanalizowano w nim wiele dysfunkcji, które nasiliły się w sektorze samorządów na przestrzeni ostatnich lat.

Zdaniem autorów raportu zbyt wiele dotacji celowych w strukturze dochodów gmin uzależnia je od administracji rządowej. W tym przypadku kontrola ich wykorzystania jest przeprowadzana nie tylko z punktu widzenia legalności, lecz także celowości i rzetelności. Ponadto dotacje nie gwarantują pewności i stabilności finansowania – argumentują naukowcy.

Jeszcze w okresie 1999–2003 dotacje dla gmin stanowiły 11–13 proc. ich dochodów ogółem. Ale już w 2010 i 2011 roku była to niemal jedna czwarta tych dochodów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że w coraz większym stopniu zastępują utracone dochody z podatków centralnych. Zmiany w konstrukcji podatku dochodowego od osób fizycznych po 2007 r. spowodowały załamanie wpływów z tego tytułu. W latach 2009–2011 wpływy wszystkich gmin z PIT i CIT nie osiągnęły poziomu z 2008 r.

Jerzy Zająkała ze Związku Gmin Wiejskich RP potwierdza, że samorządy coraz bardziej uzależniają się od władz centralnych. – Każda dotacja jest pieniądzem znaczonym, bo muszę ją wydać na z góry określony cel. Jeśli uzyskuję środki z podatku, mam wolną wolę, co z nimi zrobić. Spada tym samym możliwość pośredniego wpływania mieszkańców na to, gdzie zostaną zainwestowane ich pieniądze – mówi Jerzy Zająkała.

Zdaniem eksperta ds. samorządów dr. Aleksandra Nelickiego należy zwiększyć rolę władz lokalnych w kształtowaniu opłat lokalnych. – W tym celu można byłoby określić stawki minimalne podatków zamiast maksymalnych. To pozwoliłoby też na wprowadzenie większej konkurencji podatkowej między samorządami, które chciałyby ściągnąć do siebie mieszkańców – mówi ekspert. Dodaje, że konieczne jest też skrupulatne rekompensowanie samorządom ustawowych zwolnień od podatków lokalnych (np. gdy powstaje uczelnia, która jest odgórnie zwolniona z podatku).

Tak jak gminy w coraz większym stopniu polegają na dotacjach celowych, tak powiaty już od lat są uzależnione przede wszystkim od subwencji ogólnej. Powiatom nie przypisano bowiem żadnych podatków i opłat publicznych jako źródeł zasilania ich budżetów. Dlatego ich dochody własne stanowiły w 2011 r. tylko 14 proc. dochodów ogółem, a subwencja – 43 proc. A i tak ponad trzy czwarte pieniędzy z subwencji stanowiła część oświatowa. – Coraz mniej jesteśmy samorządami, a coraz bardziej pośrednikami – kwitują samorządowcy.