SKO narażają również na utratę unijnych dotacji. W warszawskim samorządowym kolegium odwoławczym średni czas załatwienia sprawy w 2008 r. wynosił 6,2 miesiąca, a rok później – już niemal 8 miesięcy. W tym samym czasie w Gdańsku okres ten wydłużył się z 5,4 do 6,4 miesiąca, a w Poznaniu – z 4,2 do 6,5 miesiąca. Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania administracyjnego nie powinno to trwać dłużej niż miesiąc.
– Podmioty publiczne chcące realizować inwestycje są w stanie zawieszenia. A pojawiają się już przykłady, w których inwestycje unijne nie zostaną zrealizowane, bo nie dostaną dofinansowania wskutek niezakończenia procedur administracyjnych – mówi DGP Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
Jeszcze ostrzej wypowiada się prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz. – W obecnej formie SKO jest najbardziej antysamorządową instytucją. Przegrywamy tam ok. 90 proc. spraw, i to nie dlatego, że jesteśmy niedouczeni czy nieudolni.