Po miesiącach analiz Ministerstwo Klimatu zdecydowało się na korektę. – To urealnienie stawek – mówi nam osoba z resortu. Szczegóły proponowanych rozwiązań mają zostać wkrótce ogłoszone.

Firma śmieci, mieszkaniec płaci

Kluczowe dla budżetów gmin i reorganizacji systemów odbioru śmieci okazały się przepisy wprowadzone nowelizacją ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 19 lipca ub.r. (Dz.U. 2019 poz. 1579) dotyczące nieruchomości niezamieszkanych. Opłaty, które gminy mogą pobrać od ich właścicieli, są tak niskie, że miasta wyłączają biurowce, galerie handlowe oraz siedziby instytucji z gminnych systemów gospodarki odpadami – przepisy na to pozwalają, co skutkuje tym, że właściciel nieruchomości musi zawrzeć indywidualną umowę z firmą odbierającą śmieci. W maju na taki krok zdecydowała się rada Warszawy, a wcześniej m.in. Łódź, związek międzygminny odbierający odpady od mieszkańców Chrzanowa.

Według wyliczeń niektórych samorządów – z zastrzeżeniem, że sytuacja każdej gminy jest inna – przy zostawieniu w systemie odpadów z firm, każdy mieszkaniec dopłacałby do nich średnio nawet 5 zł miesięcznie.

Ministerstwo Klimatu zamierza zaproponować zmiany w tym systemie. Według informacji DGP opłata maksymalna za 120-litrowy pojemnik lub worek odpadów obieranych z nieruchomości niezamieszkanych – według nowego przelicznika – mogłaby wynosić ponad 30 zł. Opłata maksymalna, którą gmina może obciążyć firmę, za pojemnik o pojemności 1100 litrów wzrosłaby z nieco ponad 58 zł do ok. 300 zł.

Odpowiadałyby to realiom rynku. Zanim zaczęły obowiązywać maksymalne stawki za śmieci określone w lipcowej nowelizacji, przykładowo w Olsztynie za pojemnik 1100 litrów zmieszanych odpadów firma musiała zapłacić gminie 282 zł (za pojemnik posegregowanych śmieci – 141 zł), w Krakowie było to 480 zł (za odpady zmieszane) i 180 zł (za posegregowane) (więcej – patrz infografika).

Opłaty za śmieci

Opłaty za śmieci

źródło: DGP

– Dla wielu samorządów podniesienie stawek to potrzebny, ale spóźniony ruch ze strony rządu – mówi wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Niestabilne systemy

– Kwestia stawek tylko częściowo rozwiązuje ten kłopot – zastrzega Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej dr Krystian Ziemski&Partners w Poznaniu. Jak zaznacza, problemem są ułomne przepisy regulujące włączanie i wyłączanie nieruchomości niezamieszkanych z gminnego systemu, które powodują jego niestabilność. – Pierwotna propozycja wypracowana przez Ministerstwo Klimatu i samorządy była dużo lepsza: zakładała, że przed każdym przetargiem właściciel nieruchomości miał decydować, czy chce, by gmina odbierała od niego odpady – mówi.

Maciej Kiełbus podkreśla, że samorządy podejmują decyzję o wyłączeniu nieruchomości niezamieszkanych z systemu nie tylko ze względu na stawki, lecz także właśnie z uwagi na jego niestabilność. – Podniesienie stawek maksymalnych to dobry ruch, ale on powinien być połączony ze zmianą wspomnianego mechanizmu – zaznacza.

W ramach komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego uzgodniono, że jeśli gmina zdecyduje się na objęcie systemem nieruchomości niezamieszkanych, jej właściciel będzie miał 30 dni na to, by na podstawie pisemnego oświadczenia z tego systemu wystąpić. To rozwiązanie jednak podczas prac w parlamencie zmieniono. Ostatecznie uchwalono, że właściciel nieruchomości niezamieszkanej musi wyrazić zgodę na piśmie, aby do systemu gminnego przystąpić.

Związek Miast Polskich wytykał brak przejrzystości procesu legislacyjnego, a jego przedstawiciele mówili, że doszło do „nieuprawnionego lobbingu” ze strony przedsiębiorców. Samorządowcy podkreślali, że Ministerstwo Klimatu – za gospodarkę odpadami w resorcie odpowiadał wówczas Sławomir Mazurek – nie przedstawiło obliczeń, na podstawie których oszacowano stawki maksymalne. Władze Warszawy sprawą zainteresowały Najwyższą Izbę Kontroli.

Luk w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach jest jednak więcej. – Ustawodawca powinien wyraźnie przesądzić, czy opłata jest pobierana za jednorazowy odbiór pojemnika, czy za odbiór odpadów z tego pojemnika przez cały miesiąc – zaznacza Maciej Kiełbus. Problematyczne są także stawki za odbiór odpadów z nieruchomości letniskowych. Obecnie opłata roczna jest pobierana za nieruchomość, niezależnie od liczby domków, które na niej stoją.

Będą inne korekty

Nowelizacja ustawy odpadowej z lipca ub.r. spędza sen z powiek samorządowcom nie tylko w kwestii nieruchomości niezamieszkanych. Resort – według informacji DGP – chce umożliwić wychwytywanie gospodarstw niesegregujących odpadów w zabudowie wielorodzinnej. Byłoby to możliwe np. przez zastosowanie kodów naklejanych na worki na śmieci.

Odkąd segregacja odpadów stała się obowiązkiem, mieszkańcy (gdy gminy dostosują uchwały, a w związku z epidemią mają na to więcej czasu, bo do końca roku) nie mogą deklarować, że śmieci nie dzielą na frakcje. Za brak segregacji grożą sankcje od dwukrotności do czterokrotności stawki podstawowej. W zabudowie wielomieszkaniowej trudno jednak wyłapać pojedyncze osoby, które odpadów nie segregują.

Zapowiedziane korekty mają wykraczać poza ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach i objąć inne obszary rynku opadowego.