statystyki

W planowaniu miast trzeba zmierzyć się z nieznanym. Kraje, które nie zainwestują, stracą znaczenie [WYWIAD]

autor: Emilia Świętochowska01.05.2020, 08:00; Aktualizacja: 01.05.2020, 09:16
Miejska uprawa roślin jadalnych w Singapurze

fot. SPARK/Materiały prasowe

Miejska uprawa roślin jadalnych w Singapurze fot. SPARK/Materiały prasoweźródło: DGP

Kraje, które znowu zaczną inwestować w infrastrukturę, będą gotowe na kolejne katastrofy. Te, które tego zaniechają, stracą znaczenie - mówi Krzysztof Nawratek, architekt, urbanista, doktor nauk technicznych, wykładowca architektury na Uniwersytecie w Sheffield.

W PRL wiele szkół budowano tak, aby w razie kolejnej wojny można je było szybko przekształcić w szpitale. Czy wkrótce nowe budynki będą projektowane podobnie?

Przez ostatnie 70 lat myślenie o przyszłości paradoksalnie było prawie nieobecne w planowaniu i architekturze miast. Powojenny modernizm skupiał się na ekstrapolacji tego, co jest tu i teraz – np. skoro dziś po ulicach jeździ 1 tys. samochodów, to zakładamy, że za 10 lat będzie ich 10 tys.; jeśli dziś mamy 1 mln mieszkańców, to za 20 lat populacja zwiększy się o 500 tys. I tak w zależności od trendów projektowano przestrzeń miejską. Mniej więcej od lat 80. XX w. zaczęła się postmodernistyczna reakcja, która odrzuciła wiarę w postęp i przejawiała niechęć do planowania miast jako całości. Jednocześnie koncentrowała się na tym, jak utrzymać i zarządzać zasobami, które mamy. O ile modernistyczne planowanie można podsumować jako „tak samo, tylko bardziej”, o tyle postmodernizm oznaczał „tak samo jak dawniej”. Z kolei w ostatnich latach planowanie, podporządkowane ekonomicznej doktrynie austerity, to było „tak samo, ale mniej”. A sytuacja pokazała, że przyszłość istnieje, tylko nie wiemy jaka. Powoli pojawiają się głosy, że w planowaniu miast trzeba się z tym nieznanym zmierzyć.

Z jakimi założeniami?

COVID-19 pokazał, że ochrona życia jest ważniejsza niż zarabianie pieniędzy. Wydaje mi się, że w ekonomii powróci zrozumienie, iż nie wszystko musi przynosić bezpośredni, krótkoterminowy zysk. A w urbanistyce i architekturze znowu pojawi się świadomość, że potrzebujemy planowania z marginesem bezpieczeństwa. Odnosi się to zwłaszcza do infrastruktury – np. w Wielkiej Brytanii, mocno neoliberalnym kraju, w którym wszystko jest obliczone na zysk, w infrastrukturę nie inwestowano od lat. Kolej jest tu wciąż w większości spalinowa, a nie elektryczna. Na przykład Plymouth, miasto w południowo-zachodniej Anglii, jest połączone z resztą kraju jedną nitką kolejową, którą zbudowano w 1906 r.


Pozostało jeszcze 85% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane