W poszukiwaniu pieniędzy samorządy czasowo je zawieszają. Tymczasem w przypadku dużych miast jest to niezgodne z prawem. A tam, gdzie budżety były fakultatywne, lecz procedura ruszyła, może to rodzić problemy
Czy budżety obywatelskie będą ofiarami koronawirusa? W sytuacji gdy samorządy wydają pieniądze na walkę z epidemią i wprowadzają mechanizmy chroniące przedsiębiorców przed jej skutkami, liczy się każda złotówka. Niedawno Urząd Miasta w Gnieźnie poinformował, że zawieszone zostają zarówno wygrane w ubiegłym roku projekty społeczne, jak i planowane w tym roku głosowanie nad przyszłorocznym budżetem partycypacyjnym. Podobne decyzje dotyczące tegorocznej edycji podjęto w Nysie, Brzegu, Chojnicach. Odroczenie o rok budżetu obywatelskiego zaproponowali także radni w Krakowie (chodzi o 32 mln zł w budżecie na 2021 r.). Robią tak, choć w tarczy antykryzysowej nie przewidziano przepisów upoważniających gminy do zaniechania tworzenia budżetu partycypacyjnego. Co więcej, Sejm odrzucił senacką zmianę, według której w 2020 r. organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego mógłby zawiesić realizację budżetu obywatelskiego, a także przygotowania do budżetu obywatelskiego na 2021 r.