Już na początku epidemii koronawirusa wiele gmin zamknęło swoje PSZOK. Zdaniem ekspertów przepisy o czystości i porządku w gminach nie dawały im do tego prawa. Furtkę otworzyła dopiero nowelizacja specustawy o COVID-19.
DGP
Zgodnie z art. 11c ust. 2 ustawy z 31 marca 2020 r. zmieniającej ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. 2020 r. poz. 568) wojewoda na wniosek wójta, burmistrza albo prezydenta miasta może wydać zarządzenie zmieniające częstotliwość odbierania odpadów komunalnych oraz sposób świadczenia usług przez PSZOK. Tym samym jest władny zmienić zapisy określone w uchwałach rad gmin. Czy oznacza to, że może całkowicie zamknąć punkty? Niekoniecznie. W jednym z urzędów wojewódzkich dowiedzieliśmy się, że ten przepis jest interpretowany jako możliwość ograniczenie działalności PSZOK, a nie całkowitego jego zamknięcia.
Reklama

Ścisła interpretacja

Nie do końca zgadza się z tym Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Radców Prawnych dr Krystian Ziemski & Partners. – Uprawnienia nadane wojewodzie, które wkraczają w sposób realizacji obowiązkowego zadania własnego gminy, należy interpretować w sposób ścisły i wyjątkowy. Wojewoda może m.in. zmienić sposób świadczenia usług przez PSZOK, przez co należy rozumieć przykładowo zmianę godzin funkcjonowania, zmianę frakcji przyjmowanych przez punkt czy wręcz jego czasowe zamknięcie – uważa prawnik. Podobnego zdania jest też Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k. w Poznaniu. [opinia]

Reklama

opinia eksperta

Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp. k. w Poznaniu
W przepisach znowelizowanej ustawy o koronawirusie przewidziano możliwość wydania przez wojewodę zarządzenia, które może zmienić zasady funkcjonowania PSZOK. W pierwszej kolejności zwrócić należy jednak uwagę, że takie zarządzenie wydawane jest wyłącznie na wniosek wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Innymi słowy, z własnej inicjatywy wojewoda tego nie zrobi. Dodatkowo pojawia się pytanie, czy przez „zmianę sposobu świadczenia usług” przez PSZOK mieści się również możliwość całkowitego jego zamknięcia, czy też wyłącznie ograniczenie w sposobie działania, np. przez wprowadzenie krótszych godzin działania, ograniczenie dni otwarcia czy też wstrzymanie przyjmowania niektórych frakcji odpadów komunalnych. Wydaje się jednak, że przez to pojęcie należy rozumieć również możliwość całkowitego zamknięcia PSZOK przez wojewodę.
Inne pytanie, jakie pojawia się z punktu widzenia stosowania art. 11c ustawy o koronawirusie, to czy wydawane z własnej inicjatywy (z urzędu) zarządzenie wojewody zmieniające lub wyłączające wymagania dotyczące selektywnego zbierania odpadów komunalnych określone w regulaminie utrzymania czystości i porządku w gminie nie mogłoby jednak dotyczyć PSZOK, mimo że są one wymienione wprost w ust. 2 przywołanego przepisu. Wszak regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy również określa zasady funkcjonowania PSZOK, co niewątpliwie odnosi się do „wymagań dotyczących selektywnego zbierania odpadów komunalnych”.
Maciej Kiełbus zwraca rownież uwagę, że do czasu nowelizacji ustawy o koronowirusie, która weszła w życie 31 marca 2020 r., obowiązywały przepisy ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 284) oraz akty wykonawcze do niej, w tym gminne akty prawa miejscowego. – Tym samym gminy nie zostały zwolnione w żaden sposób z realizacji wynikających z nich obowiązków – mówi prawnik.

Ważne są realia

Samorządy już w połowie marca zaczęły zamykać PSZOK-i. Nieczynne są punkty w Wiśle, Warcie, Rzeszowie, Niepołomicach, Starym Sączu i Nieporęcie. Przyjmowania śmieci zaprzestały też szczecińskie ekoporty (nazwa własna tamtejszych PSZOK). Powody takiego działania podaje Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich. – Wynika to albo z kwarantanny pracowników, albo z tego, że nie pracują, bo zajmują się swoimi dziećmi, gdy nie działają szkoły i przedszkola – wyjaśnia. Jak dodaje, pracujących w PSZOK nie ma kim zastąpić, bo potrzebne są specjalne uprawnienia. Zdaniem samorządowca sytuacji nie ułatwia też brak jednoznacznych rozstrzygnięć, jak traktować śmieci z gospodarstw osób objętych kwarantanną lub izolacja medyczną. – Zwiększa to obawy personelu, zwłaszcza że dostęp do środków ochrony osobistej i do danych, gdzie odbywa się kwarantanna, jest bardzo ograniczony. To wszystko powoduje, że część gmin podjęła decyzje o zamknięciu PSZOK – mówi przedstawiciel najmniejszych samorządów.

Remontowy problem

Zamknięcie punktów oznacza tym większe kłopoty, że niektórzy mieszkańcy korzystając z wolnego czasu, wzięli się do remontów i wiosennego sprzątania ogrodów. – Lepiej jednak, by odpady zielone poczekały w kącie ogrodu do unormowania się sytuacji, albo wręcz zostały przetworzone na kompost, niż trafiły dziś do PSZOK – przekonuje dr inż. Jacek Pietrzyk, ekspert w zakresie ochrony środowiska. Większym problemem są śmieci z remontów. W normalnej sytuacji do PSZOK trafia nie więcej niż 5 proc. odpadów komunalnych, z tego ponad 50 proc. to resztki budowlane. Zamknięcie punktów może rodzić obawy, że będą one trafiały one do lasów. O ile zdaniem eksperta na terenach wiejskich czy podmiejskich da się takie resztki zgromadzić na własnej posesji, to w blokach może z tym być kłopot. – Może rozwiązaniem byłoby podstawienie kontenerów w osiedlach, by mieszkańcy tam wyrzucali odpady remontowe, a nie indywidualne wozili je do PSZOK – proponuje Jacek Pietrzyk. Choć jest ryzyko, że mieszkańcy zaczną tam wyrzucać także inne odpady, w tym niebezpieczne. A wówczas całą zawartość kontenera trzeba będzie tak traktować, co może się wiązać z wysokimi kosztami unieszkodliwiania.
– Prawo wszystkiego nie opisze, trzeba zachować zdrowy rozsądek – mówi Leszek Świętalski. Dlatego, w jego przekonaniu, by śmieci nie trafiały na dzikie wysypiska, lepiej otworzyć punkty selektywnej zbiórki.
Z pytaniem o to, jak interpretować zapis o PSZOK w nowelizacji ustawy o koronowirusie, zwróciliśmy się do Ministerstwa Klimatu. Na odpowiedź czekamy.