Gdy Warszawa oferuje dofinansowanie lokalnej inwestycji, włodarze raczej powinni się cieszyć. Ale rzeczywistość bywa inna.
Inwestycje realizowane z dofinansowaniem rządowym / DGP
Chwilowo najwięcej emocji – także tych negatywnych – wśród samorządowców wzbudza rządowy Fundusz Dróg Samorządowych (FDS), w ramach którego na tegoroczne remonty dróg lokalnych trafić ma 6 mld zł. Wielokrotnie na łamach DGP opisywaliśmy wątpliwości włodarzy wokół tego, jak dzielone są pieniądze z FDS. Wskazywali oni nie tylko na wolne tempo uruchamiania środków, ale również na nietransparentne procedury. Najpierw wnioski od gmin i powiatów oceniają wojewodowie, a następnie premier, który może dość swobodnie zmieniać listy (np. skreślać projekty, dopisywać swoje propozycje).
Reklama

Znikające drogi

Ta procedura już spowodowała pewne zamieszanie przy okazji naboru zorganizowanego jesienią ubiegłego roku. Wtedy to projekty zgłoszone w ramach programu „schetynówek” płynnie przeszły pod zasady obowiązujące w ramach FDS. I to wpędziło w tarapaty władze powiatu poznańskiego.

Reklama
– Od lat nasz powiat znajduje się w czołówce samorządów ze 100-procentową skutecznością w otrzymywaniu dotacji, w tym z rządowych programów drogowych. W ich kilkunastoletniej historii nie zdarzyło się, by po szczegółowej weryfikacji wniosków przez Wielkopolski Urząd Wojewódzki i przygotowaniu listy rankingowej, została ona zmieniona przez „Warszawę” – mówi nam Jan Grabkowski, starosta poznański.
Co jednak stało się tym razem? – Centrum logistyczne Poczty Polskiej zostało zlokalizowane w takim miejscu, że jego działalność zaczęła być uciążliwa dla mieszkańców powiatu, bo ciężarówki i mniejsze pojazdy operatora generują spory ruch. W związku z tym porozumieliśmy się z GDDKiA w sprawie przyłączenia się do obwodnicy dwóch miejscowości, by te pojazdy mogły je ominąć. We wrześniu złożyliśmy wniosek, decyzją wojewody otrzymaliśmy 3 mln zł, potem kwotę zwiększono do 4,8 mln zł. Przy czym jednym z warunków przyznania dotacji było to, aby przetarg na roboty przygotować najpóźniej do końca marca 2019 r. Postępowanie na I etap inwestycji rozstrzygnęliśmy już w styczniu br. Przystąpiliśmy więc do realizacji, a w maju dowiedzieliśmy się, że wypadliśmy z listy projektów, które otrzymają dofinansowanie. Musimy więc w naszym budżecie wygospodarować 4,8 mln zł, co może oznaczać, że inne inwestycje nie zostaną rozpoczęte w tym roku. A do tego służby wojewody żądają 2 mln zł odszkodowania za zajęcie gruntów Skarbu Państwa pod drogę publiczną – opowiada Jan Grabkowski, który nawet nie kryje swojej frustracji. – Kiedyś zasady przy dofinansowywaniu budowy i modernizacji lokalnych dróg były transparentne. Dziś wszystko robi się wręcz po cichu, po uważaniu i z myślą o swoich – uważa starosta.
Swój przypadek samorządowiec przedstawił stronie rządowej na lipcowym posiedzeniu Komisji Wspólnej. – Nie jestem przekonany, że to zdanie wszystkich samorządów. Przez wiele lat wiele z nich nie było stać na udział w programie. Dziś dofinansowanie wynosi aż do 80 proc. Dziwię się, że są sytuacje, kiedy dokonuje się remontu bez ostatecznej decyzji w trybie ustawy – odpowiedział mu wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.

Tajemnice sportu

FDS to niejedyny program rządu, który budzi kontrowersje wśród samorządowców. W rozmowach z nami wskazują np. na program Ministerstwa Sportu i Turystyki (MSiT) „Sportowa Polska – program rozwoju lokalnej infrastruktury sportowej”. – Nabór zakończył się w marcu, a wciąż nie znamy wyników, o przyznaniu pieniędzy nie wspominając – donosił nam jeszcze w poniedziałek jeden z samorządowców ubiegających się o rządowe środki na budowę obiektu sportowego w swojej gminie. Zwracał też uwagę, że choć oficjalne wyniki konkursu nie były samorządowcom znane, o przyznaniu pieniędzy dla wybranych inwestycji już zdążyli poinformować kilka dni temu politycy PiS wizytujący wybrane gminy, a nawet sam premier Mateusz Morawiecki (w Zabrzu, wspólnie z ministrem sportu informował, że w woj. śląskim dofinansowano 9 inwestycji na kwotę 12 mln zł).
Kilka godzin po naszej rozmowie na stronie internetowej MSiT pojawiły się oficjalne wyniki. Czym resort tłumaczy zwłokę? – W ramach przeprowadzonego w marcu 2019 r. naboru złożona została rekordowa liczba 943 wniosków. Program ma charakter konkursowy, co wiąże się z koniecznością szczegółowej i czasochłonnej oceny formalnej, ekonomicznej oraz technicznej wszystkich złożonych wniosków i stworzenia rankingu – odpisało nam biuro prasowe MSiT. Jednocześnie zaznacza, że samorządy nie są zobowiązane do zakończenia inwestycji do końca roku, w którym zawnioskowały o dotację. Niektórzy samorządowcy, którzy zaczęli studiować protokoły zbiorcze z oceny projektów, mówią nam, że wciąż nie wiedzą, czy ich inwestycje uzyskały rządowe dofinansowanie. – Ministerstwo twierdzi, że wpłynęły 943 wnioski. Z protokołów wynika, że odrzucono 741 z nich, a 25 oceniono pozytywnie. Jaki jest więc los pozostałych 177? – dopytuje nasz rozmówca. MSiT uspokaja i twierdzi, że to efekt nieporozumienia. Jak słyszymy, tych 741 negatywnie zaopiniowanych wniosków dotyczy jeszcze ubiegłorocznego naboru. Natomiast tych 25 pozytywnych opinii to pierwsze rozstrzygnięcia z tegorocznego naboru, a kolejne listy będą sukcesywnie publikowane w ciągu najbliższych tygodni. Czyli trzeba czekać.

Meandry nauki

Trzeci program rządowy, na który uwagę zwracają nam samorządowcy, to SOWA („Strefy Odkrywania Wiedzy Aktywnej”) pod auspicjami Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW). Założenie było takie, że w latach 2018–2021 w kraju powstanie – z rządowym dofinansowaniem w wysokości 150 mln zł – nawet 100 centrów nauki wyposażonych w nowoczesne laboratoria. – Słysząc zapowiedzi o uruchomieniu programu SOWA, wystąpiłem do ministerstwa z pismem, w którym zapytałem o możliwość dofinansowania wyposażenia obiektu, który uruchomimy 30 sierpnia. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi. Rozmawiałem z wicepremierem Jarosławem Gowinem. Stwierdził, że jego resort zajmuje się teraz sprawami związanymi z reformą szkolnictwa wyższego i na program SOWA nie ma już ani czasu, ani ludzi, ani środków – relacjonuje Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.
Faktycznie, okazuje się, że program SOWA – mimo szumnych zapowiedzi – nigdy nie ruszył. MNiSW przyznaje, że z uwagi na „rosnącą skalę działań” w ramach innych inicjatyw resortu (np. program laboratoriów mobilnych „Naukobus”, mobilnych planetariów „Planetobus” czy programu adresowanego do dzieci i młodzieży „Uniwersytet Młodego Odkrywcy”) podjęto decyzję o „dalszym zwiększaniu zarówno nakładów, jak i rozwijaniu oferty w ramach tych przedsięwzięć”. – Tym samym realizacja programu SOWA została przesunięta na kolejne lata i obecnie nie jest prowadzony nabór wniosków – potwierdza ministerstwo. Przyznaje też, że w ostatnich latach do MNiSW wpływały „incydentalne” prośby o dofinansowanie inicjatyw w ramach planowanego programu SOWA. – Wnioskodawców informowaliśmy o sytuacji i proponowaliśmy skorzystanie z innych atrakcyjnych form edukacyjnych, które posiadamy w ofercie – podaje MNiSW.