– Moim zdaniem każdy z tych problemów zasługuje na uwagę i każdy jest na swój sposób priorytetowy – wyjaśniał Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni ds. rozwoju. – My tutaj, w Gdyni, od 20 lat dbamy o ekologię, mamy programy pomocowe, dlatego nie mamy czegoś takiego jak smog, bo od 20 lat konsekwentnie realizujemy politykę energetyczną.

Marek Łucyk zaznaczył przy tym, że istnieją proste sposoby, np. jeśli chodzi o dbałość o ekologię: wprowadzenie kaucji na plastikowe opakowania, odpowiednia regulacja świateł w mieście, aby nie tworzyły się korki, zamykanie ścisłego centrum dla ruchu kołowego itp. Wiceprezydent Gdyni uważa, że demografia też jest wyzwaniem, bo ludzie wolą mieszkać poza miastem, tam, gdzie jest… taniej.

W ocenie Beaty Moskal-Słaniewskiej, prezydent Świdnicy, nie ma dziś w Polsce średniego miasta, którego nie dotykałaby depopulacja.

– Z jednej strony przyczyną jest ucieczka na wieś, z drugiej wielkie metropolie, które są dla nas konkurencją – mówiła pani prezydent. – Zdolną młodzież wysysa z nas Wrocław, to jest dla nas znaczący problem i zagrożenie, bo firmy działające na naszym terenie uskarżają się na brak kadr.

Aby temu przeciwdziałać, kilka lat temu Świdnica zainicjowała program „Zostańcie z nami”, w ramach którego organizowano m.in. wycieczki do zakładów pracy, aby pokazać młodym ludziom, że po skończeniu szkół mogą liczyć na dobrą, rozwojową, dobrze płatną pracę.

– Za tym poszły staże, zachęty w postaci działek budowlanych lub mieszkań w TBS-sach i to zadziałało – stwierdziła Beata Moskal-Słaniewska.

Innym sporym wyzwaniem dla Świdnicy było zachęcenie starszych ludzi, aby po zakończeniu kariery zawodowej nadal byli aktywni – i to też się miastu udało.

– Wystarczyła sala i zorganizowanie klubu seniora, dziś mamy już cztery takie kluby, w których osoby 70+ uczą się języków i nawet zdają egzaminy z ich znajomości. Każdy, kto trafia do klubu, przyprowadza kolejnych chętnych i dziś już wiemy, że musimy tę inicjatywę rozwijać – opowiadała prezydent Świdnicy. Dodała, że wśród wyzwań nie sposób pominąć też opieki medycznej czy ekologii.

– Jeżeli się nie opamiętamy, chociażby jeśli chodzi o produkcję odpadów, to za chwilę może być za późno. Rząd może nas wspomóc programami, wsparciem finansowym, ale jeśli nie będzie na dole ludzi, którzy będą te zadania realizować, nie zaradzimy problemowi – uważa Beata Moskal-Słaniewska.

O zmianach demograficznych, ale w innym ujęciu, mówił też Krzysztof Harmaciński, wójt gminy Iława.

– Nie oszczędziły one gmin wiejskich, z tym że u nas zwiększa się liczba mieszkańców – zaznaczył. – W ciągu ostatnich lat z 10 tys. wzrosła do 13 tys. Był to po części wynik naszej diagnozy i przygotowania planu przestrzennego, dzięki któremu powstały nowe tereny budowlane, usługowe i wybudowano kompleksy oświatowo-sportowe. Za tym poszły drogi, ścieżki rowerowe, przygotowaliśmy też tereny inwestycyjne – opowiadał. Zaznaczył przy tym, że Iława jest dziś liderem w przyroście przedsiębiorstw, z którymi samorząd tworzy kolejne programy mieszkaniowe dla pracowników. W trosce o ekologię prowadzi zaś inwestycje związane z kanalizacją gminy.

– Jeśli natomiast chodzi o służbę zdrowia, to skupiamy się na zabezpieczeniu podstawowej opieki zdrowotnej i dbaniu o opiekę szpitalną, ale z tym ostatnim nie poradzimy sobie bez wsparcia rządu – zaznaczył wójt. – Ograniczone środki powodują, że diagnostyka kuleje, wsparcia wymaga też specjalistyczne leczenie. To jednak też jest wyzwanie dla nas samorządowców, aby wywierać nacisk na sfery rządowe, by nie traktowano nas wyłącznie jako płatnika – dodał.

Harmaciński podkreślił, że dla jego gminy ważnym wyzwaniem jest też zadbanie o udział własny przy wykorzystaniu środków unijnych.

– Małe gminy mają z tym problem, a bez tego nie będziemy w stanie realizować powierzonych nam zadań – wyjaśnił. – To dotyczy też strony kosztowej, jeśli jesteśmy obciążani coraz większymi wydatkami, to z jednej strony brakuje pieniędzy na cele inwestycyjne, a z drugiej zaczynamy mieć problemy z kadrą pracowniczą, bo np. beneficjenci 500 plus coraz mniej chętnie podejmują pracę – stwierdził wójt.

Plan wsparcia dla samorządów przedstawiła na koniec Anna Wojciuk, prezes Inkubatora Umowy Społecznej.

– Od półtora roku tworzymy pro publico bono projekt „Zdecentralizowana Rzeczpospolita”, który ma na celu wzmocnienie samorządności, aby więcej decyzji dotyczących obywateli było podejmowanych bliżej tych obywateli – wyjaśniła. – Chodzi o mocniejszą decentralizację, choćby podatkową, aby samorządy mogły w większym stopniu korzystać z podatków, które wpadają do ich kasy.

Zaznaczyła przy tym, że projekt uwzględnia też decentralizację konstytucyjną i regulacyjną – to wszystko ma spowodować, że samorząd będzie bliższy wartościom i wyobrażeniom o dobrym życiu obywateli.

– Decentralizacja finansowa powinna oznaczać wolność dla samorządów i obywateli – podkreśliła Wojciuk. – Jeśli samorząd będzie bardziej niezależny finansowo, będzie mógł być elementem równoważenia władzy. Projekt zakłada, że tak naprawdę wszystkie polityki oprócz obronnej i zagranicznej powinny być realizowane na poziomie samorządowym. Dzięki temu całość PIT i CIT pozostałaby w samorządzie, a dodatkowo dostałyby one dopłaty z VAT i nie miałyby już problemu z deficytem.