Podważanie 30-letniego dorobku prawnego i niezależności władz terenowych oraz postępująca centralizacja państwa – tak zagraniczni obserwatorzy Rady Europy ocenili efekty rządów Zjednoczonej Prawicy. Zdaniem rządu dokument jest skrajnie nieobiektywny i nierzetelny.
Przytoczone wnioski pochodzą z anglojęzycznej wersji raportu Lokalna i regionalna demokracja w Polsce, przygotowanego przez międzynarodowych obserwatorów, samorządowców – Pascala Mangina z Francji oraz David Baro Riba z Andorry. Dokument kilka dni temu zatwierdził Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych (KWLiR). To organ działający w strukturach Rady Europy (RE). Reprezentuje władze samorządowe wszystkich 47 państw członkowskich RE, a do jego zadań należy m.in. monitorowanie stanu lokalnych demokracji pod kątem przestrzegania Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego. Określa ona m.in. koncepcję funkcjonowania samorządu terytorialnego, zakres jego działania, relacje z władzami centralnymi, system finansowania czy ochrony prawnej samorządów. Karta powstała w 1985 r. w Strasburgu, a Polska zobowiązała się do jej przestrzegania w 1993 r.
– W kolejnym kroku nasz kraj zostanie wezwany do usunięcia nieprawidłowości. Jeśli Kongres w dalszym ciągu będzie uznawał, że sytuacja w naszym kraju jest zła, trzeba będzie się liczyć nawet z zawieszeniem w prawach członka. Na razie taki status w Radzie Europy ma jedynie Białoruś. Grozi nam więc marginalizacja w ważnym, międzynarodowym gremium, do którego należy więcej państw niż do Unii Europejskiej i gdzie oficjalnymi obserwatorami są państwa spoza Europy, np. USA, Kanada czy Meksyk – mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.