Lokalni działacze chcą jesienią odbić izbę wyższą parlamentu. Cel jest jasny: włożyć kij w szprychy PiS-owskiej machinie legislacyjnej
Nikt nic nie mówi oficjalnie. Ale w kilku niezależnych źródłach potwierdziliśmy, że taka koncepcja się pojawiła i samorządowcy prowadzą rozmowy o tym, jak ją zrealizować. – Być może coś więcej będzie wiadomo pod koniec lutego lub w marcu – zdradza nam prezydent jednego z większych miast.
Senat jest kluczowy – bez niego żadna władza nie zmieni konstytucji. Dużo trudniej też będzie przeprowadzić zmiany ustawowe. Co ważne, w wyborach do tej izby obowiązują jednomandatowe okręgi wyborcze, a więc zasada „first past the post” („pierwszy na mecie”). Dlatego liczy się przede wszystkim rozpoznawalność kandydata. A samorządowcy nierzadko taką się cieszą.