To, że opłaty na instalacjach rosną o 100 proc., nie jest normalną sytuacją. W ustawie, nad którą pracujemy, RIPOK-i będą zmuszone do przedstawiania bardziej szczegółowej kalkulacji kosztów- mówi Sławomir Mazurek, wiceminister środowiska.
Przez gminy przetacza się fala podwyżek za odbiór śmieci. Firmy proponują dużo wyższe ceny za usługi i grożą zrywaniem umów. Już zdarza się, że śmieci zalegają na ulicach. Nie ma pan wrażenia, że w branży odpadowej możemy mieć do czynienia z podobną sytuacją, co w branży energetycznej i galopującymi cenami prądu?
Docierają do nas różne sygnały, które dogłębnie analizujemy. Zaryzykuję stwierdzenie, że część podmiotów działających na rynku gospodarki odpadami właśnie kręci na siebie bicz. Jeśli prawdą jest to, że na niektórych instalacjach odbierających odpady w ciągu roku ceny wzrosły o 100 proc., to trudno znaleźć jakiś racjonalny powód, który mógłby spowodować aż taką podwyżkę. Oczywiście niedawno mieliśmy wybory samorządowe i zapewne część włodarzy tak zarządzała kosztami, by były jak najniższe. Kiedy przeprowadziliśmy ankietę w ponad połowie gmin, okazało się, że stawka za odbiór śmieci wzrosła średnio o 3 zł, np. z 9 do 12 zł. Widocznie wiele gmin stosowało dotąd zaniżone stawki i okres powyborczy przyniósł ich urealnienie. Jeśli jednak cena na samych instalacjach wzrasta o 100 proc. i więcej, to naprawdę trudno to racjonalnie wytłumaczyć.